Balaton Balaton-felvidéki Nemzeti Park Fonyod Heviz Park Narodowy Wzgórz Balatońskich Siofok Tapolca Tihany Veszprem Węgry. Przez Tomek Jeden komentarz. Poprzedni. Nad Balatonem i w jego bezpośredniej okolicy znajduje się wiele ciekawych miejsc do odwiedzenia. Planując weekendową wizytę sugerujemy, aby przed wyjazdem.
Zmierzając na wschód od Hrubieszowa, zaledwie kilkaset metrów od granicy z Ukrainą mamy okazję zobaczyć wyjątkowe miejsce. Jest nim słynny dawny gród “Wołyń”, czyli jeden z Grodów Czerwieńskich. Grodzisko zajmuje obszar 1 ha, leży nad niewielką rzeczką Huczwa i wyraźnie wznosi się nad okolicznymi łąkami i szuwarami.
Twierdza Akershus – zamek zbudowany w celu obrony stolicy Norwegii - Oslo. Nazwa Akershus powstała z połączenia Aker oraz hús. Pierwsze prace nad fortecą zaczęły się ok. 1290 r. po ataku w 1287 roku zbuntowanego norweskiego szlachcica Alva Erlingssona na Oslo, a zlecił je Haakon V Długonogi.
Planujesz wyjazd do Tyrolu, ale nie wiesz od czego zacząć? Jedziesz do Tyrolu po raz pierwszy i zastanawiasz się gdzie spać, co zjeść, co właściwie warto tam zobaczyć? Jeżeli tak, to ten wpis jest właśnie dla Ciebie. Najczęściej powtarzające się pytania, które dostają od czytelników bloga to: co zobaczyć w Tyrolu, gdzie dobrze i
Kraków niezmiennie zachwyca turystów z całego kraju i świata. Dawna stolica Polski nabiera niepowtarzalnego uroku szczególnie jesienią, kiedy małopolska przyroda, dzięki różnorodnym barwom liści, współgra z zabytkową architekturą. Gdzie iść na spacer i co zobaczyć w Krakowie jesienią?
Bug jest dopływem Narwi, przepływa przez zachodnią Ukrainę, wschodnią Polskę i zachodnią Białoruś. Długość rzeki wynosi 772 km, a powierzchnia dorzecza to 39 420 km kw., z czego większość (19,4 tys. km kw.) leży na terenie Polski. Jest czwartą co do wielkości rzeką w naszym kraju.
Łukasz Pogorzelski. "Nad Bugiem" opowiada historię młodego małżeństwa Julii i Stanisława, którzy osiedlili się w Terespolu tuż przed wybuchem II wojny światowej. Stanisław rozpoczął pracę na lotnisku w Małaszewiczach, a Julia zajęła się prowadzeniem domu w Terespolu. Działania wojenne rozdzieliły niestety dwoje zakochanych
oL3wdwb. W trakcie jednego z naszych wiosennych wyjazdów mieliśmy okazję zobaczyć ujście Bugu do Narwi. Znamy Bug, mieszkamy niedaleko miejsca gdzie staje się on rzeką graniczną. Przy ujściu zrobił na nas jednak wielkie wrażenie, jest zupełnie inny, majestatyczny, potężny. Postanowiliśmy wówczas, że kiedyś zrobimy wycieczkę wzdłuż dolnego biegu tej rzeki. Okazja do wyjazdu trafiła się nadspodziewanie szybko i wykorzystując długi sierpniowy weekend wyruszyliśmy z domu wcześnie rano. Jak najwcześniej, gdyż w planie tego dnia było jeszcze zwiedzanie miejsc związanych z pewnym, nie boję się powiedzieć tego słowa znakomitym serialem. W miejscowości Latowiec i Jeruzal mieliśmy okazję zobaczyć budynek gminy, budynek policji, dom Wójta, sklep z ławeczką, kościół, plebanię i wiele, wiele innych. Obowiązkowy był zakup Mamrota w najbardziej znanym w Polsce sklepie, nie można było także pozostać obojętnym na pierogi od Solejukowej. Pomysł odwiedzenia tych miejsc narodził się podczas innego z naszych wiosennych wyjazdów, gdy zwiedzając Tykocin i Supraśl poczuliśmy się jak w środku planu filmowego innego, pewnie nie mniej znanego filmu. Po południu dojechaliśmy do Wyszkowa. Pokręciliśmy się trochę po parku i bulwarze nad Bugiem. Zupełnie przyjemnie, jednak nie na tyle, byśmy tu chcieli zostać na cały wieczór i nocleg. Spróbowaliśmy więc w Gulczewie, miejscówka znaleziona została na stronach camperteamu. Na miejscu wyglądała ona nieźle, nad samym Bugiem, blisko wody, blisko natury. Panowało tam jednak straszne zamieszanie, straż, policja, pogotowie, ponoć ktoś się utopił. Oczywiście zrezygnowaliśmy i jadąc wzdłuż Bugu zatrzymaliśmy się ostatecznie w Broku na plaży miejskiej ( Bez mediów, ale obok – 100m – na placu targowym jest porządne WC. Brok jest maleńki ale całkiem urokliwy, zwłaszcza z tym swoim bulwarem i świetnym dostępem do rzeki. Na wielkiej plaży oprócz nas na noc pozostał tylko jeden namiot. Nocne niebo było niesamowite. I te spadające gwiazdy. Następnego dnia przemieszczaliśmy się dalej “pod prąd” wzdłuż Bugu zatrzymując się to tu, to tam. Zahaczyliśmy też o Sokołów Podlaski. Okazało się, że nie jest to miejsce, które chcielibyśmy polecić i zostać tam na dłużej. Po południu dotarliśmy do Drohiczyna. Pozostaliśmy tam na nocleg na brzegu rzeki w miejscu wielkiego zakola ( z pięknym widokiem na miasto. Żadnych mediów w pobliżu. Na noc w odległości około 200 m pozostały jeszcze dwa kampery i jedna przyczepa. Pospacerowaliśmy po miasteczku i nad Bugiem, zdobyliśmy też Górę Zamkową – 10 minut podejścia i piękna panorama na zakole Bugu. I znowu tematy filmowe: plenery rzeki w okolicach Drohiczyna udawały Niemen w znanej ekranizacji. Tym razem też spędziliśmy bajeczny wieczór z gwiazdami. Najpierw był to zespół JAM SESSION, który nieźle dał czadu na rynku i nawet nas porwał do tańca. Potem, przy kamperze, długo w nocy liczyliśmy prawdziwe i czasem spadające gwiazdy przy bezchmurnym niebie. W planie następnego dnia mieliśmy jeszcze Siemiatycze, ale to miejsce w Drohiczynie nad Bugiem było tak urokliwe, że zdecydowaliśmy się zostać już do samego wyjazdu. Zwiedziliśmy dokładniej miasteczko, zobaczyliśmy zlot motocykli – było ich ponoć 500 i do domu. A wracając już, słuchając w samochodowym radiu relacji o powrotach Polek i Polaków z długiego weekendu przyszła refleksja. Mogliśmy przecież jak ludzie pojechać do Zakopanego, postać w korkach na drogach i na górskich szlakach! Albo chociaż nad morze, postawić parawan na plaży! Ale nie, znów wybraliśmy zupełnie puste, urokliwe zakątki ściany wschodniej, nadrzeczne bulwary i małe senne miasteczka. I tacy właśnie jesteśmy. ⇐ poprzedni wpis kolejny ⇒ ⇐ strona główna
– Wpis przeznaczony tylko dla osób pełnoletnich – Wpis powstał przy współpracy z marką „Saska”, która jest organizatorem akcji Szlachetna Sztuka Niespiesznego Podróżowania. Saska jest partnerem naszej podróży śladami najpiękniejszych szlacheckich dworków w Polsce południowej i wschodniej, bo sama jako marka odwołuje się do tradycyjnych receptur i dworskich tradycji niespiesznego ucztowania i propaguje turystykę, związaną z Polską szlachecką i życiem dworskim. Gdybym był kobietą, zakochaną w prozie Dąbrowskiej, wiele razy oglądał „Noce i Dnie” oraz brytyjski serial „Downton Abbey” (choć ten akurat i ja bardzo lubiłem) a jednocześnie zaczytywał się historiami o najznamienitszych rodach szlacheckich Polski, a na dodatek mieszkał w Warszawie, Łodzi, Białymstoku czy Lublinie – od razu dzięki nam miałbym idealny pomysł na romantyczny, niezapomniany weekend lub trzydniową wycieczkę do krainy Polski sprzed 100 lat. Gdybym był mężczyzną zakochanym w pocztówkowych krajobrazach, dawnych tradycjach i zwyczajach, lubił zbierać grzyby lub zapuścić wędkę. a przy okazji spróbować spływu kajakowego – również mógłbym skorzystać z naszego pomysłu. Jeśli jesteście parą, która pasuje do tych opisów – nie będzie dla Was wyboru. Po przeczytaniu tego przewodnika, mamy nadzieję zerkniecie z podnieceniem w kalendarz, by od razu zaplanować dwa lub trzy dni (z piątkiem) nad wyprawę wzdłuż południowego brzegu Bugu. Nie będziecie żałowali. Zanim ruszymy wspólnie do nadbużańskiej krainy, podzielimy się jeszcze kilkoma ciekawostkami sprzed lat. Sporty i rozrywki dawnych lat Franciszek Kostrzewski – „Grzybobranie” 1860 W poprzednich odcinkach tłumaczyliśmy Wam jak wyglądały dawne dwory, skąd się wziął ich wygląd oraz jak wyglądało życie dworskie, wraz ze zmieniającymi się porami roku. Michał wspomniał o ziemiaństwie i ziemiańskim stylu życia. Co tym razem? Ponieważ na nasz urlop, który postanowiliśmy spędzić na nieznanym nam dotychczas Wschodzie Polski, zabraliśmy mojego tatę, zapalonego grzybiarza, wręcz mistrza w tym „sporcie”, wpadłem na pomysł, byśmy przyjrzeli się dawnym dworskim „rozrywkom”, choć umówmy się, nie było ich sporo. Życie dworskie nie było życiem bardzo ruchliwym. Niespieszność polegała na pewnej rytmice tygodni i miesięcy, ale w dość sporym rozciągnięciu. Tylko od czasu do czasu życie przyspieszało, by obracać się wokół ważnych dla całego roku wydarzeń – żniw, zbiorów sadowniczych, polowaniach, wspólnych grzybobraniach, weselach, urodzinach czy dworskich przedstawieniach pod gołym niebem. Ania wspominała również, że dwór starał się być centrum życia kulturalnego wsi. Ale weźmy pod uwagę, że folwarki dworskie i zabudowania dworskie nigdy nie znajdowały się w sercu tej wsi. Zazwyczaj były to jej boki lub ewentualnie dalekie krańce. Przypałacowe ogrody i przydworskie parki często płynnie przechodziły lub sąsiadowały z lasami. Dzięki czemu z lasem związane były dwie bardzo popularne aktywności ziemian i szlachty dworskiej – polowania i grzybobranie. Grzybobranie rozpoczynało się w ostatnich dwóch dniach czerwca po święcie Św. Piotra i Pawła. Wcześniejsze rozpoczęcie groziło nieurodzajem leśnego runa – taki był przesąd. Idąc dalej w przesądach, uważano, że najlepiej zbierać grzyby po burzy z piorunami i w czwartki. Kłosiewicz w „Przyrodzie w polskiej tradycji” wspomina nawet, że co ciekawe, pierwsze trzy grzyby trzeba było pozostawić w lesie na ofiarę dla duchów lasu (!!!) czasem wkładano je do dziupli drzewa i odmawiano: „Ojcze nasz”. Przez cały lipiec i sierpień organizowano więc zbiorowe grzybobrania. Z wiklinowymi koszami w lasy wyruszała większość domowników. Ważny był ubiór. No tak, moda leśna to moda leśna. Wkładano płócienne opończe, którymi osłaniali z wierzchu kontusze, na głowach noszone były słomiane kapelusze. Najchętniej zbierano koźlarze, borowiki i rydze. Smardze były traktowane jako… afrodyzjaki. Na spacerze tym według dawnej tradycji obowiązywała konkretna hierarchia: z przodu szły dzieci z opiekunkami, potem starszyzna. Za starszyzną panny, o pół kroku dalej młodzież męska. Często dzień zbierania grzybów kończył się piknikiem na leśnej polanie lub już po powrocie w przydworskim parku. W koszyku wiklinowym oprócz smakołyków oczywiście czekały również słodycze, konfitury oraz wódki i likiery. Działo się. Pod koniec lata i z początkiem jesieni uwaga dworu kierowała się już bardziej na sezon polowań i pozostałe elementy runa leśnego jak jagody czy jeżyny oraz dworskie sady (zbiory śliw, jabłek, dzikiej róży, czarnego bzu) a pani dworu oporządzała grzyby na następny sezon (marynowane, suszone). Warto zwrócić jednak uwagę, że wcześniej zbieraniem grzybów zajmowali się głównie budnicy i wiejska biedota. Na dwory i pałace ta moda dotarła dopiero na początku XIX wieku, gdy pojawiły się pierwsze badania i opisy grzybów jadalnych i trujących. No tak, ekstrakty z trujących grzybów były „bohaterami” niejednego dworskiego skandalu czy intrygi 😉 Z wiadomych powodów. Pierwsze zdjęcie: Polonez pod gołym niebem – Korneli Szlegel, drugie zdjęcie: uczta u Radziwiłłów – Aleksander Orłowski Polowania to od zawsze ulubiona rozrywka Polaków, a zwłaszcza arystokracji, szlachty i ziemiaństwa. Choć szlachty najmniej, bo ta miała dużo więcej rozrywek. Często używano słowa „łowy” i było ono chyba bardziej sensowne, bo cała instytucja to nie tylko polowanie, które było tylko jednym z jego elementów. Sezon na łowy zaczynał się wraz z nastaniem chłodniejszych nocy i wieczorów, czyli po żniwach. W ostatnie tygodnie sierpnia, najpóźniej na początku września. To nie było wydarzenie codzienne, choć niektórzy panowie ziemscy, zwłaszcza Ci, których włości obejmowały tereny leśne, starali się urządzać polowania nawet co kilka dni. Niemniej jednak łowy dworskie były wydarzeniem odświętnym i planowanym długi czas. Rozsyłało się zaproszenia do zaprzyjaźnionych ziemian i szlachty, organizowano konie, psy, specjalne stroje na tę okazję. Rolę przewodnią wiedli mężczyźni, co nie znaczy, że kobiety nie brały udziału w imprezie. Zwłaszcza pod koniec, gdy należało trzymać pieczę nad ucztami i balami, wieńczącymi wydarzenie. „Z talerzami, z szklankami chodząc po pokojach, Jedli, pili lub wsparci na okien uszakach. Rozprawiali o flintach, chartach i szarakach…” O specyfice „łownych” dni pisał Józef Porzecki: Z urokiem polowań przynajmniej dla mężczyzn oddanych myślistwu – nie mogła konkurować najatrakcyjniejsza niewiasta, najwspanialsza uczta; zapominano przy nich o całym świecie, do którego powracano dopiero po polowaniu, nasyciwszy się aurą łowów, zaspokoiwszy swe instynkty, czy upodobania. Polowania dostarczały też nie tylko rozrywki, lecz nieporównywalnych przeżyć, stanowiły dla ówczesnych element świadczący o urodzie życia. Chodziło nie tylko o upolowanego zwierza, ale przede wszystkim o przeżycie emocji, o zabłyśnięcie przed innymi. Polowania odbywały się na różne sposoby: z psami, z obławą, z sieciami, z sokołami. Jako najszlachetniejsze uchodziło sokolnictwo, ptakami łowczymi były: orły, krogulce, jastrzębie, sokoły, rarogi, sowy. W pałacach, dworach, dworkach szlacheckich urządzano myśliwskie salony lub pokoje, w których gromadzono trofea myśliwskie, obrazy o tematyce łowieckiej, jak też inne przedmioty związane z polowaniem. Sezon na polowania wieńczyły łowy z okolicach święta Św. Huberta w listopadzie, jednak tak naprawdę polowano również zimą i wczesną wiosną. Później następował już inny okres, znów skierowany na pola, zagony, ogrody. Rytm roku ogłaszał, że zaczyna się nowy sezon. Obrazy Wojciecha Kossaka: Pałac w Krzeszowicach oraz „Panie Tarnowskie na Plantach” Miłość do koni. Inną zabawą panów była hodowla koni. Mocne i dorodne konie stanowiły przedmiot umiłowania, były też powodem do dumy. Czasem przejażdżki odbywały się luzem po pańskich polach (kłusy), czasem w oporządzeniu, jako bryczki (np. po gości na najbliższy dworzec kolejowy). Rejony, które będziemy opisywać dziś idealnie pasują zarówno do jednej jak i drugiej profesji. Jak i miłości do koni. Lasy na prawo od Wisły były gęste i bogate w dary jeszcze w XVIII i XIX wieku. Większość majątków ziemskich nastawionych była co prawda na płody rolne i drzewa owocowe, ale do najbliższego dużego boru czy puszczy (Mielnicka, Sobiborska, Biała, Zielona czy Białowieska) było bardzo blisko, by nie zjednać się z klimatem życia okołoleśnego. W takim razie ruszajcie z nami… Przy okazji tego odcinka proponujemy Wam konkurs z nagrodami – upominkami. Szczegóły konkursu i zasady na końcu wpisu. Zapraszamy do zgłaszania szlachetnych miejsc. – Drohiczyn – Na start naszej wycieczki typujemy Drohiczyn, choć brak w nim typowego dworu albo pałacu. Stolica krainy nadbużańskiej kiedyś była jednym z najważniejszych polskich miast i historyczną stolicą Podlasia! Siedziba biskupstwa, wcześniej starostwa, miejsce komory celnej dla towarów spławianych ze wschodu na zachód. Generalnie bardzo ważny ośrodek, choć dziś to nieco senne, romantycznie położone na nadbużańskiej skarpie miasteczko, które z pewnością pasowałoby do naszej listy 20 najpiękniejszych miasteczek Polski. Urok Drohiczyna podkreśla drewniana parterowa zabudowa – mnóstwo domków z gankami, pamiętającymi zapewne koniec XIX wieku. Oraz położenie nad Bugiem. Bug robi to dobitnie, zakręcając wielkim łukiem pod miastem, co można dostrzec z Góry Zamkowej – miejsca, po dawnym grodzisku, potem zamku – świetnego punktu widokowego na okolicę. W tym położone w oddali (prawy górny róg) dobra Korczewskie. Drohiczyn kiedyś połączony był z położonym po drugiej stronie przysiółkiem Ruska Strona, choć paradoksalnie tam było już Królestwo Polskie. – Mołomotki-Dwór i Karskie – Drohiczyn leży na Wysoczyźnie o tej samej nazwie. Ziemie wybitnie rolnicze i lekko pagórkowate, stąd właśnie urok nadbużańskich skarp, opadających do tej potężnej rzeki. Jesteśmy jeszcze po stronie północnej, przekraczamy jednak most na Bugu (jeden z dwóch w tym rejonie!), i kierujemy się do miejscowości Mołomotki-Dwór. Dworów i pałaców w tej okolicy jest mnóstwo. Nic dziwnego, skoro szlachta i późniejsze ziemiaństwo czuli się tu jak ryby w wodzie. Dobry klimat, nawet urodzajne ziemie, ogromne pastwiska dla stad bydła i koni, wielkie zakorzenienie w polskiej tradycji. To właściwie pogranicze Wschodniego Mazowsza z Podlasiem. Wystarczy zerknąć na google maps, by w każdym gęstym zadrzewieniu w co drugiej wsi zlokalizować zapomniany lub wciąż istniejący zespół dworsko-parkowy. Jak sama nazwa wskazuje taki znajduje się też w tej miejscowości, co oznacza, że ośrodek wokół dworu (folwarki, sady, oficyny, stajnie) był tak rozbudowany i ważny dla okolicznej miejscowości, że otrzymał nawet własną nazwę administracyjną. Choć umówmy się – większość dworów wciąż popada w ruinę lub jest zarośniętych zdziczałym parkiem, coraz więcej tego typu obiektów odzyskuje blask dzięki prywatnym lub instytucjonalnym funduszom. Będzie i o takich i o takich. Ten dwór uratował prywatny właściciel. To więc nic nowego na południowym Podlasiu, że w nazwie miejscowości mamy słowo „dwór”. To od razu wskazuje, że możemy być pewni, co znajdziemy w środku okolicznego starodrzewia. Otoczony czarnym bzem, jabłoniami i starymi lipami klasycystyczny dwór pochodzi z początku XIX wieku. Należał do rodziny Kobylińskich, później Korycińskich. Niedawno zespół dworki uzyskał nowe życie, jest tuż po remoncie. Nie łatwo tu trafić, choć znajduje się dosłownie 100 metrów na lewo od drogi krajowej 62 Sokołów – Drohiczyn. Kilometr na południe od Mołomotek-Dworu w sosnowej gęstwinie sosnowo – lipowej schowany jest piękny drewniany dwór w Karskich, dawniej pełnił funkcje karczmy, nieco w stylu zakopiańskim. We dworze Seweryna Głogowskiego często biesiadowała elita Warszawy, z Mieczysławem Foggiem na czele. Wyprawa do Karskich wiązała się z organizacją transportu dla znamienitych gości, bryczki, dorożki czy też automobile podjeżdżały po nich na dworzec kolejowy w Sokołowie Podlaskim. A o biesiadach i szalonych hulankach we dworze, w których bywali również właściciele wielu okolicznych dworów i pałaców – mówiło się jeszcze wiele dni i tygodni. – Korczew – Brniemy w nadbużańską krainę, czyli teren mocno związany z tą rzeką, choć oddalony nieco od głównego biegu. Łagodne pola uprawne ustępują łąkom, lasom i piaszczystym wydmom. Bug płynął kiedyś innymi korytami, jednak zawłaszczył sobie sporo terenu wzdłuż doliny i okresowo go zalewa. Część doliny sięga aż do gminnej miejscowości Korczew, która słynie z „dworkowatego” pałacu i ogromnego przypałacowego parku krajobrazowego, centralnego punktu miejscowości. Tego miejsca nie można przeoczyć. Pałac jest spory, dumny i dostojny. Choć wybudowany został jako dwór na początku XVIII wieku, później systematycznie przebudowywany i rozbudowywany do rozmiarów pałacu przez właścicieli – Kuczyńskich. Ci to uwielbiali zabawy i dworskie biesiadne życie. Według niektórych źródeł imprezy na korczyńskim dworze i pałacu czasem odbywały się codziennie. Korczew szumiał prawie codziennie odgłosem uczt wesołych. „Kiedy liczba gości nie zdawała się dostateczną gospodarzowi lub gdy kilku tylko przetrzymało innych w zapasach kuflowych, z korczewskiej góry, nad wszystkimi okolicznymi drogami panującej, wypatrywano przejeżdżające kolaski i bryczki, a na mijających dwór korczewski zastawiano siecie i zwracano ich przed ganek. Gościnność ta czasami wiele kosztowała tego, co jej doświadczał…”. Obecnie po wojennej dewastacji Pałac jest odrestaurowany przez potomków przedwojennych właścicieli – rodzinę Ostrowskich i Harris. Właścicielka pałacu, żona dawnego angielskiego dyplomaty wiedzie specyficzny, czarujący tryb życia z dwoma rudymi seterami. Na ogromnym terenie wokół pałacu znajduje się sporo innych, ciekawych budynków jak oficyna, kuźnia, letni pałacyk i gigantyczny park krajobrazowy z drzewami, mającymi nawet 250 lat. Z okien sali balowej widać jaki jest spory, podobnie jak ogromne połacie nadbużańskich pól. Legenda mówi, że tunelem pałac jest połączony pod Bugiem z górą zamkową w Drohiczynie. Prawdą natomiast jest (i można to sprawdzić), że tunelem połączony jest pałac z kuchnią w oficynie. Chodziło o to by nie zdradzać panom pałacu, nawet zapachami, co było przygotowywane na posiłki (sic!). W środku pałac również zachwyca, a to wszystko efekt wieloletniej pracy konserwatorskiej. Chyba najbardziej spodobał nam się główny, dwupiętrowy hall, zdobiony drewnem. Po lewej stronie wisi szabla, którą wywijał filmowy Kmicic w „Potopie” Hoffmana. Podarowana właścicielce pałacu przez samego Daniela Olbrychskiego. W Pałacu znajduje się też restauracja serwująca wykwintne dania, organizowane są spotkania biznesowe, imprezy, zwiedzanie odbywa się po zakupie biletu za 6 zł. Niesamowite jest to, że właściciele udostępnili również noclegi i to w naprawdę fajnych, jak na taki obiekt cenach – 120 i 150 zł. Strona www obiektu – Dąbrowa – Nieopodal Korczewa, dosłownie 15 minut na południe znajduje się wieś Dąbrowa. Tu w małym parku nad rozległym stawem znajdują się dwa odnowione dworki, z których jeden stanowi oddział Muzeum Regionalnego w Siedlcach a w środku eksponaty, zdjęcia i dokumenty przybliżą nam historię i ciekawostki związane z polskim ziemiaństwem. Zwiedzanie odbywa się z przewodniczką. Dwór i oficyna w Dąbrowie zostały zbudowane około 1850 r. dla rodziny Dobrzyńskich. Kolejnymi ich właścicielami byli Bujalscy i Michał Fayett, a do 1945 r. – Ignacy Fonberg. Na końcu – jak to często bywa, funkcjonowała tutaj po prostu szkoła. Teraz muzeum stara się być też centrum konferencyjnym z zapleczem noclegowym (pokoje na poddaszu), planuje też urządzać imprezy kulturalne i plenery malarskie. – Sucha Wielka i Mościbrody – Jeśli zdecydujemy się na nieco bardziej rozbudowaną wycieczkę (np. mamy dwa i pół czy trzy dni a nie dwa) skierujmy się w stronę Siedlec, tylko po to, by zobaczyć dwa ciekawe obiekty, które znajdują się w bliskim sąsiedztwie tego miasta. Na zachód od miasta znajduje się Muzeum Architektury Drewnianej Regionu Siedleckiego w Nowej Suchej, imponujące dzieło prywatnych właścicieli, ale nas powinno zainteresować ze względu na to, że skupia się głównie na architekturze dworskiej a w odrestaurowanym modrzewiowym dworze pieczołowicie odtworzono dworskie wnętrza, wraz z przedmiotami z różnych epok. Natomiast na południowych przedmieściach Siedlec leżą Mościbrody. Niedaleko przy drodze krajowej na wysokości miejscowości leży kompleks dworski, reklamujący się powiedzeniem: „Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza, że gościna i wszystkich w gościnę zaprasza”. We dworze można bardzo dobrze zjeść (staropolska kuchnia) a także nocować. Okolica to park przypałacowy i stawy rybne oraz mała stadnina. Ceny – również przystępne. Za pokój ze śniadaniem zapłacimy od 150 zł. Strona www obiektu Do Warszawy jest stąd zaledwie 2 godziny jazdy. Wróćmy jednak bliżej doliny Bugu, znów około 50 km na północny-wschód od Siedlec. – Nadbużańskie zapomniane wsie i majątki – Nie wszystko jednak to kolorowy i idylliczny świat, który po latach zawieruchy został pieczołowicie odtworzony i znów świeci blaskiem międzywojennego ziemiaństwa czy XIX-wiecznej szlachty jak Mościbrody czy Korczew. To nie tak. Proces odzyskiwania majątków to czasem droga przez mękę. Wielokrotnie szansy odzyskania dworu nie dożywa nawet drugie pokolenie powojennych właścicieli. Majątki ziemskie po reformie rolnej najczęściej przypadały Państwowym Gospodarstwom Rolnym, ewentualnie były adaptowane na szkoły, ośrodki wychowawcze, domy dziecka. Tak naprawdę ratunkiem dla tych dworów najczęściej były prywatne pieniądze ludzi o pokaźnych portfelach, pod koniec lat 90-tych i kilkanaście lat temu przejmujących takie obiekty z pasji. Nie zawsze prawowici właściciele mieli fundusze, by taki obiekt wyremontować. Są to koszty idące w milion, dwa czasem trzy miliony złotych. Murowano – drewniany dwór w Mężeninie schowanej nieco na południowych brzegach Bugu wsi, to jeden z takich przykładów, choć jego historia intryguje. To dawna własność rodu Jundziłów a w okresie międzywojennym Towarzystwa Teozoficznego, czyli mówiąc wprost – polskich Wolnomularzy. O rozmiarach dawnych folwarków, które bywały specyficznymi „mikroświatami” świadczy opis autorstwa Macieja Kobylińskiego: folwark w Mężeninie miał 300 ha gruntów ornych i ogrodów, 86 ha łąk, 52 ha pastwisk oraz 362 ha lasów. W folwarku było 5 budynków murowanych i 13 drewnianych. To jednak generalnie nie był widok idylliczny. Ale wzbudził na pewno zadumę. Myślę, że sporo osób, jakby miało milion w kieszeni, porwałoby się na ratunek takiego miejsca. Tak jak np. w Zabużu. – Zabuże – Porzućmy więc te romantyczne, choć niestety trochę smutne widoki i przenieśmy się dalej, wzdłuż południowego brzegu Bugu. Jesteśmy na terenie Parku Krajobrazowego Podlaski Przełom Bugu. To świetny region na wypoczynek, nawet dłuższy, wakacyjny. Słońce, mało opadów, soczysta zieleń łąk i złocisty kolor zbożowych pól. No i zapach sosnowego lasu. Mijamy rezerwat Kózki i kierujemy się na wieś Serpelice – letnisko nadbużańskie, oferujące noclegi w kwaterach prywatnych, ale też w wielu ośrodkach wypoczynkowych, schowanych w gęstych lasach. To może być bardzo dobry punkt wypadowy lub baza noclegowa dla osób z mniej zasobnym portfelem, podróżujących budżetowo. We wsi znajduje się spora plaża rzeczna. Tuż przez Serpelicami droga odbija w kierunku Bugu i przystani promowej. Na jej końcu, dosłownie tuż nad rzeką leży Dwór w Zabużu. Przepiękny obiekt, jedyny na naszej trasie, z tarasu którego można zejść wprost do rzeki. Dwór w Zabużu to ośrodek komfortowy, pokoje urządzone są tu ekskluzywnie, w pakiecie jest oferta SPA a noclegi kosztują już ponad 250 zł za pokój. Co ważne – jest to pierwszy obiekt na trasie małego produktu turystycznego „Nadbużańskie Dwory i Pałace”. To stowarzyszenie obiektów tego typu, które powstało by promować taki rodzaj turystyki i wypoczynku w tym rejonie. Czyli coś co, nas interesuje w tym temacie. Strona www obiektu. – Borsuki, Zaścianek – Według wielu z Was to może być najpiękniejszy dworek na naszym szlaku. Ze względu na jego unikalny charakter. W odcinku o dworkach Małopolski też był jeden taki, inny, niż wszystkie – Dwór Feillów. Dwór Zaścianek znajduje się nieco w oddaleniu od rzeki Bug, oddzielony jest od niej gęstymi lasami, na samym końcu wsi Borsuki. To może być dobra baza wypadowa do środkowej części Parku Krajobrazowego. Pensjonat, jak reklamują go sami właściciele ma raczej nawiązywać do dawnych tradycji „zaścianków”, dziś pojęcia nieco „przeinaczonego”. Piszą: „Tu poczujecie atmosferę staropolskiego dworu witani przez nas z prawdziwą podlaską serdecznością”. Ceny pobytu dość wymagające dla kieszeni. Ale obiekt, organizujący również warsztaty kulinarne ma swoich stałych bywalców i częste obłożenie. – Skarpy nadbużańskie – Tak jak wspominaliśmy wycieczka, którą proponujemy oprócz walorów historyczno-kulturowych ma również niepowtarzalne wartości widokowe. Mało która rzeka w Polsce zachowała takie piękne, widokowe skarpy, setki meandrów i dzikie, wręcz dziewicze brzegi. Oglądając dogłębnie Dolinę Bugu można dojrzeć świat, który pamięta zapewne widoki, gdy na zalewowych łąkach pasły się nie dziesiątki a setki bydła, rzeką spławiane były barki ze zbożem, tratwy ze skórami i płodami rolniczymi. W wielu wsiach znajdowały się porty przeładunkowe. Bug obok Narwi to ostatnia duża dzika rzeka Europy. Powinniśmy to pielęgnować. Najpiękniejsze widoki na rzekę z góry znajdziemy w miejscowości Gnojno a całkowite „the best of the best” to skarpa na Gnojnej Górze (musimy dojść szlakiem z drogi Borsuki-Gnojno), która liczy sobie nawet 35 metrów wysokości. Pod skarpą znajduje się Binduga – to dawne określenie starorzecza, porzuconego przez meandrująca rzekę. Sporo takich nazw znajdziecie na mapie wzdłuż Bugu. Znalazłem w sieci informacje, że w tych rejonach kręcone były sceny do filmu „Noce i Dnie”. Drobne, krajobrazowe. Ale nie potrafiłem zweryfikować tego na 100 proc. Generalnie na temat plenerów do tego filmu jest sporo sprzecznych informacji. – Prom do Niemirowa – Coś niesamowitego jest w tym, że podlaskie miejscowości o długiej historii, kiedyś miały status miasteczek. Przy czym trzeba rozróżniać, że miasteczko to była forma pośrednia pomiędzy wsią a miastem. Miało rynek, ale nie miało miejskiego charakteru. Takimi miasteczkami – choć naprawdę trudno to dziś dostrzec! – było wiele podlaskich miejscowości, w tym te położone na północnym brzegu Bugu – malowniczy Mielnik czy ostatni przed granicą z Białorusią – Niemirów. Do Niemirowa dopłyniemy promem rzecznym (działa na telefon), tu też rzekę przecina słynny szlak rowerowy Green Velo, znajduje się tu jeden z Punktów Obsługi Rowerzystów. Dalej Bug jest już rzeką tylko graniczną, wybitnie dziką. Za wsią pod małą wieżą strażniczą znajduje się najdalej na zachód wysunięty punkt Białorusi. Po trzecim rozbiorze pod Niemirowem stykały się granice trzech zaborów. Po pokoju w Tylży Niemirów znalazł się w zaborze rosyjskim, po drugiej stronie Bugu było już Księstwo Warszawskie a potem Kongresówka. – Dworek Łukowiska – Kierujemy się dalej wzdłuż wioski Stary Bubel – koniecznie zobaczcie, jak jest zbudowana. Długa, pociągła, składa się z dwóch rzędów – w jednym stoją stare, często pamiętające czasy przedwojenne drewniane domy a w drugim, ogromne drewniane stodoły otwarte frontem do przepastnych pól za wsią. Tak często skonstruowane były podlaskie ulicówki. Po lewej stronie drogi do Janowa Podlaskiego znajduje się XIX-wieczny dwór a właściwie dworek z ciekawie zaaranżowanymi okolicami, parkiem i ogrodem. Tradycyjnie, obiekt umożliwia organizację imprez, skupia się na weselach, ale również na gościach indywidualnych. – Uroczysko Zaborek – No to teraz kilka słów o perle w koronie tego przewodnika. Gdy nasi fani zobaczyli zdjęcie z tego miejsca na naszym fanpage – oszaleli z zachwytów. Nigdy nie byliśmy w tak czarującym miejscu i zapewne długo nie będziemy. Pensjonat „Uroczysko Zaborek” trudno nazwać pensjonatem w prawdziwym tego słowa znaczeniu. To raczej ośrodek kulturalny czy też ostoja o niesamowitej skali. Na 50 hektarach Arkadiusz, Lucyna i córka Katarzyna Okoniowie stworzyli naszym zdaniem jeden z ciekawszych tego typu obiektów Wschodniej Polski. Idealnie nawiązujący do klimatów i tematyki, którą się zajmujemy. To kompleks starej drewnianej architektury przystosowanej do potrzeb hotelowych, położony krótką chwilę od Janowa Podlaskiego pomiędzy gęstym lasem a urokliwym stawem. Goście Zaborka mogą zamieszkać w: Plebani z 1880 roku, Wiatraku „Koźlaku”, Bielonym Dworku, pamiętającym czasy powstania styczniowego 1863 r. I w tym dworku zamieszkaliśmy, zachwycając się nie tylko autentycznie zachowanymi wnętrzami (obiekty były rozkładane, przywożone tu z różnych miejsc Podlasia i składane na nowo), ale pokojami, niezapomnianym jedzeniem czy obejściem. Przy czym Zaborek to nie jest skansen. To raczej kawałek świata, wykrojony sprzed 100-150 lat i włożony gdzieś na uboczu na własność goszczących tu osób. Gdyby ktoś zechciał kręcić serial o życiu dawnej szlachty i arystokracji i przybliżyć klimat dawnego zaścianka – miałby tu gotowy plener do ujęć. A propos plenerów… Zaborek staraniem właścicieli jest też centrum kulturalnym okolicy. Organizowane są tu plenery malarskie, spotkania z artystami, koncerty. Zupełnym przypadkiem w czasie naszego pobytu w Białym Dworku przebywał znany podlaski malarz – prof. Stanisław Baj, od lat malujący okolicę – głównie dolinę Bugu blisko swoich rodzinnych Dołhobrodów. Miejsce to wydaje się czymś perfekcyjnym i wyjątkowym. Można tu nocować zarówno dwa dni jak i dłużej, właściciele przygotowują często pakiety, które cenowo bardzo dobrze się kształtują. Doświadczymy tu absolutnie niesamowitej atmosfery, ciszy, spokoju, a także dosłownie kilkunastu opcji aktywności (na przykład – las wokół Zaborka jest bogaty w grzyby). Ceny przekraczają co prawda 200 zł za noc, ale na myśl o tych zapachach kręci mi się w nosie a o tutejszym jedzeniu właśnie cieknie mi znów ślinka. Postanowiliśmy, że wyślemy tam kiedyś rodziców na rocznicowy wypad. To miejsce idealnie nadaje się na takie właśnie okazje. Przy okazji dziękujemy właścicielom za zaaranżowanie zwiedzania stadniny w Janowie Podlaskim oraz możliwość realizacji materiałów do filmu i naszego cyklu. Strona www obiektu – Janów Podlaski – O stadninie koni arabskich w Janowie Podlaskim być może słyszał każdy. Byliśmy tu dosłownie na 2 dni przed rozpoczęciem słynnej aukcji, więc ciekawie było zajrzeć w wielką krzątaninę, która dotyczyła wydarzenia, na którym pojawia się co roku kilkuset gości z wielu krajów (część z nich nocuje w „Zaborku”, część w dawnym Pałacu Biskupów Janowskich). Na skraju gigantycznych nadbużańskich łąk, przy wiosce Wygoda, gdzie okolica się nieco uspokaja, pagórki robią bardziej płaskie, wędrują setki bocianów – niektóre gromadzą się już w sporych rozmiarów sejmiki – znak, że w połowie sierpnia opuszczą Polskę. Towarzyszy im rżenie i tętent koni. Pięknych, smukłych, dumnych i niezwykle cennych. Zabudowania stajni – niektóre zabytkowe, projektowane przez Marconiego, przetrwały wojenne zawieruchy, bo słabość do ogierów i klaczy mieli zarówno Niemcy jak i wojska carskie. Zwiedzanie stadniny obecnie nie obejmuje stajni z przyczyn bezpieczeństwa, jednak spotkanie oko w oko z tymi pięknymi zwierzętami a nawet możliwość dotykania ich i poczucia tego niesamowitego ciepła, które bije z ich ciał – na pewno będzie niezapomnianym przeżyciem. Więcej o samej stadninie,historii i Janowie Podlaskim napisaliśmy już w osobnym wpisie z podróży. – Roskosz k. Białej Podlaskiej – Zanim ruszymy dalej na wschód, możemy z Zaborka podjechać w kierunku Białej Podlaskiej, by zobaczyć ciekawie położony dwór w Rozkoszy. A właściwie dwa dwory, przy czym jeden nawiązujący bardziej do neogotyckich pałaców, powstały z przebudowanej stajni cugowej. Zespół Dworsko-Parkowy, należący kiedyś do Katarzyny Radziwiłłowej (okolica Białej to dobra Radziwiłłów) to dwa odrestaurowane obiekty zabytkowe otoczone starym parkiem. Mieszczą się w nich hotele na ok. 55 miejsc noclegowych. Ceny znów bardzo znośne, od 140/150 zł za pokój w pałacyku lub dworku. Strona www obiektu. – Cieleśnica – Naszą podróż podzieliliśmy na dwie części, idealne na weekend. Część długą z finałem w Zaborku i część krótszą ze starem w Zaborku, zwiedzaniem Janowa i dalszą trasą wzdłuż Bugu aż do okolic Terespola. W sam raz na letni weekend. Jesteśmy w Cieleśnicy, również należącej do dworkowego produktu turystycznego, o którym wspomnieliśmy. Bardzo zgrabny i bijący bielą pałacyk, schowany w rozłożystym parku, postawił Andrzej Serwiński w pierwszej połowie XIX wieku, projektu Antonio Corazziego, wybitnego włoskiego architekta, który zaprojektował min. budynek Teatru Wielkiego w Warszawie. Następny właściciel Stanisław Różyczka de Rosenwerth był w latach międzywojennych wybitnym działaczem i miłośnikiem lotnictwa, zainicjował między innymi powstanie Podlaskiej Wytwórni Samolotów, w której był jednym z udziałowców i konstruktorów. Okoliczne łąki, były często rejonem ćwiczeń i eksperymentów z pierwszymi samolotami polskich lotników. Jak wyglądał dwór-pałac jeszcze 10 lat temu możecie zobaczyć w tej relacji. Niebo a ziemia! – Woroblin, Krzeczew i Pratulin – Jedziemy dalej wzdłuż Bugu, który cały czas stanowi tu odcinek graniczny. I będzie tak już do końca aż za Zosinem, najbardziej na wschód wysuniętym punktem Polski. Po lewej stronie schowane wsie, gdzie z rzadka uświadczymy asfalt na drogach. Woroblin to zapuszczony majątek ziemski z małym dworkiem z 1859 roku, otoczony szpalerem zdziczałych drzew. Kierujemy się jednak do Pratulina. Tu w tej mikroskopijnej wioseczce nie zobaczymy dworu ani pałacu, a dojrzymy wiele znaków, w tym aż w Janowie kierują do tego kameralnego sanktuarium, poświęconego męczennikom za wiarę… unicką. W czasie prześladowań Unitów w Imperium Rosyjskim, wielu z nich nie miało łatwego życia na ziemiach polskich. Ci, którzy nie przemieścili się w inne rejony (np. do Galicji) często byli karani śmiercią za wiarę i przynależność do kościoła zachodniego zamiast moskiewskiego. Drugim miejscem związanym z religią unicką na naszej trasie był Krzyczew, trzecią Kostomłoty, o których napiszemy przy innej okazji. Krzyczew leży podobnie, jak Woroblin, choć bliżej głównej drogi na Terespol, a tutejszy dworek jest nieco bardziej widoczny, niż worobliński. Sam budynek trąci już myszką i wygląda dużo gorzej, niż na szkicach w „Polsce Egzotycznej” a świadczy o tym zawalony balkon i samotne kolumny gankowe, jednak w okolicy stoi kilkanaście zagadkowych, ciekawych zegarów słonecznych, zgromadzonych i wyeksponowanych przez właściciela okolicznej działki. Jedźmy dalej, nikt nie woła. Tuż za wsią znajduje się unicka kapliczka o rozmiarach małego kościoła pod wezwaniem św. Jerzego z roku 1683. Jest zjawiskowo położona! Tuż za kościołem stoi biało-czerwony słup graniczny i leniwie suną gęste wody Bugu. Możemy w nich zamoczyć stopy tuż przy wodowskazie IMGW i ruszyć dalej do najbardziej idyllicznej naszym zdaniem krainy na całym biegu tej rzeki. – Szwajcaria Podlaska – Termin „Szwajcaria” w XIX-wiecznej i międzywojennej Polsce miał znaczenie wielorakie. Ale generalnie elementem wspólnym było dla niego zróżnicowanie terenu, większa, niż w okolicy liczba pagórków, wąwozów, dolin i bardzo dużo cieków wodnych – najlepiej jezior, stawów czy rzek. Dlatego wiele parków krajobrazowych, pagórkowatych wysoczyzn dostawało przydomek „Szwajcarii”. Nawet w miastach. Przykład naszych sąsiednich Gliwic, gdzie również „działała” Szwajcaria. Czeska, Kaszubska, Bałtowska itd… Szwajcaria Podlaska to potoczna nazwa, ale też nazwa rezerwatu, obejmującego system skarp i urwisk nad malowniczym zakolem Bugu oraz wpadających do niego mniejszych dolinek blisko miejscowości Neple. Prowadzi tu czerwony nadbużański szlak turystyczny, ale dostać się możemy również z głównej drogi, skręcając w stronę rzeki na wysokości pomnika z radzieckim czołgiem. Po drugiej stronie polna droga prowadzi na najwyższe wzniesienie w okolicy, pośrodku którego znajduje się w ziołoroślach tajemniczy kamienny krzyż, podobno mający prawie 600 lat. Kamienna Baba, choć jest symbolem chrześcijańskim ma jednak znajdować się na terenie dawnej świątyni pogańskich Słowian lub ich ołtarza ofiarnego. – Koroszczyn i Neple – Stajemy pod dworem w Koroszczynie, którego pierwsza świeżość też już dawno minęła, ale na budynki wisi polska flaga a drobna kobieta plewi wokół chwasty. Obecni właściciele tego urokliwego dworku mieszkają w Warszawie i nie mają funduszy na renowację rodzinnego gniazda a jednak udaje nam się zajrzeć do środka i obejrzeć czarujące wnętrze pełne rodzinnych pamiątek, czarno-białych zdjęć, wszystko pachnące czasami przedwojennymi i wielopokoleniową historią rodzinną. To się czuje. Historia ma innych zapach. Rodzina przyjeżdża tu co jakiś czas, by pobyć w miejscu, które wydało wiele pokoleń rodu, usiąść na tarasie, wyobrazić fontannę, która tryskała tuż przy podjeździe do dworu. Z przyczyn niezależnych nie chcielibyśmy rozpisywać się nad szczegółami, by nie być niedyskretnymi. Ostatnim punktem naszej wycieczki może być miejscowość Neple. Popularna, wypoczynkowa, znajduje się tu sporo gospodarstw Agroturystycznych. Neple to zjawiskowy krajobraz rzeki Krzny uchodzącej szerokimi rozlewiskami do Bugu. Widok z mostu w stronę wschodnią jest cudowny. Choć pocztówkowo ułożył się dla nas widok na zachód. W jednym kadrze konie, stado krów, rzeka i słup z gniazdem bocianów. Południowe Podlasie w pigułce. Po północnej stronie Krzny znajduje się ogromny kompleks parkowy, dawniej rozłożony wokół sporego pałacyku. Dziś pozostały jedynie neogotycka kaplica grobowa a za budynkiem szkoły mały biały dworek, zamieszkany przez osobę prywatną. Takie miejsca budzą zadumę, powodują, że stajemy się przesadnie sentymentalni, smęcimy „szkoda, że tego nie ma”, „szkoda, że ten świat zniknął”. Może dla niektórych zabrzmi to nietypowo, że para 30-latków rozpamiętuje czasy międzywojnia czy szlacheckie zaścianki, ale ta tematyka tak się do nas zbliżyła, że na pewno takie miejsca z duszą, schowane w starych drzewach, wokół kilkudziesięcioletnich stawów i oczek wodnych to dwory i pałace-duchy, które budzą szybsze bicie serca i zdrowe podekscytowanie tym miejscem. Wróciliśmy do Uroczyska Zaborek, wieczorem w promieniach pomarańczowego słońca, wąchając zapach wilgotnego drewna i gontu po krótkiej burzy, sącząc nalewkę z czarnego bzu, który w sierpniu pęcznieje w różnych zakamarkach i obrzeżach parków. Jak w Mołomotkach, jak w Neplach, jak w Mężeninie. Jak w miejscach, które zarosły zapomnieniem, choć nie zdołano jeszcze wykarczować ich z korzeniami. Ludzie wracają, ludzie tęsknią, ludzie ratują. To ludzie są ostatnią nadzieją, by takie miejsca wskrzeszać. I robić to ze smakiem, tchnąć duszę, próbować wskrzesić tą szlachetną sztukę niespiesznego raczenia się chwilą. W parku przed dworem, na pałacowym tarasie, w oranżerii, przy pachnącym ziołami późnoletnim ogrodzie. Nadzieję budzą w nas tacy ludzie jak właścicielka Korczewa, jak twórcy Zaścianka w Borsukach czy państwo Okoniowie z Zaborka. Dzięki takim ludziom to nie będzie świat, zmierzający do całkowitego zapomnienia ale naszym zdaniem świat, który powoli będzie chciało odkrywać na nowo wiele osób. Nie tylko starszych, ale też naszych rówieśników. Bo każdy kiedyś będzie chciał zwolnić i raczyć się niespiesznie chwilą. Polecamy takie miejsca. Na Podlasiu, na Ziemi świętokrzyskiej, w Małopolsce. Jeśli podobał Wam się nasz cykl dajcie znać. Niewykluczone, że uda nam się zrealizować dla Was kolejne odcinki. Wasze zdrowie! – Niespieszny KONKURS dla fanów – Napisz w komentarzu GDZIE TWOIM ZDANIEM MOŻNA JESZCZE SPĘDZIĆ NIESPIESZNY WEEKEND W SZLACHECKIM STYLU. Czekamy W KOMENTARZACH POD WPISEM na Wasze zgłoszenia dworków, pałaców, zamków, szlaków i innych, ciekawych miejsc, związanych z polską tradycją i historią. Zaproponuj ciekawe miejsce , które pomaga zresetować się na dwa dni, naładować akumulatory. Najciekawsze propozycje zostaną nagrodzone zestawami upominkowymi od marki „Saska”. Nagrodzimy aż 10 osób! Konkurs trwa od do [regulamin konkursu – KLIK!] Wyniki konkursu: Upominkami od Saskiej nagradzamy użytkowników, którzy umieścili komentarze: Saska to szlachetna rodzina alkoholi, która czerpie ze staropolskich recepturach i tradycyjnych polskich smaków (dzika róża, śliwka, czarny bez, dębowa). Odwołuje się do szlacheckiej tradycji niespiesznego ucztowania się i delektowania tym co najlepsze. Oparta na wielowiekowych recepturach. Dzięki Saskiej, która wsparła powstanie tego cyklu przewodników docieramy i opisujemy dla Was najciekawsze polskie dworki, pałacyki, w których możecie przyjemnie spędzić czas, racząc się niespiesznie w przepięknym plenerze. Przypominamy poprzednie odcinki cyklu: Dwory o dworki środkowej Małopolski | Dwory i dworki Ziemi świętokrzyskiej Za pomoc w realizacji tego materiału dziękujemy gospodarzom pensjonatu Uroczysko Zaborek w Janowie Podlaskim. A także mojemu tacie – grzybiarzowi i autorowi kilku zdjęć 😉 Wpis powstał przy współpracy z marką „Saska”. Organizatorem akcji „szlachetna sztuka niespiesznego podróżowania” i partnera naszej podróży śladami najpiękniejszych szlacheckich dworków w Polsce południowej i wschodniej. Mapa dworków:
W tym roku na wakacyjny urlop zamiast turkusowego Adriatyku czy nadbałtyckich plaż wybraliśmy się w nieco mniej znany ale jakże urokliwy zakątek naszego kraju zwany Podlasiem Nadbużańskim. Region ten leży w północno-wschodniej Polsce, w środku historycznego Podlasia, na styku trzech województw: podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego. Największą atrakcją okolicy jest najpiękniejszy odcinek rzeki Bug, zwany Podlaskim Przełomem Bugu. Rozpościera się on od Niemirowa tuż przy granicy z Białorusią poprzez Mielnik i Drohiczyn. Duże kompleksy leśne zachęcają do grzybobrania oraz pieszych i rowerowych wypraw, natomiast duże akweny wodne są doskonałym miejscem dla miłośników kąpieli, spływów kajakowych oraz wędkarstwa. Znajdziemy tu szereg miejsc wyjątkowych, takich jak : “Ziołowy Zakątek” w Korycinach, odkrywkowa kopalnia kredy w Mielniku, stadnina koni w Janowie Podlaskim, Święta Góra Grabarka będąca najważniejszym sanktuarium prawosławnym w Polsce czy klimatyczny czwartkowy targ w Siemiatyczach. Piękne tereny nadbużańskie, unikalne miejsca kultu religijnego i interesujące zabytki nadają ziemi podlaskiej swoisty urok. W tym miejscu strzeliste dachy kościołów sąsiadują z zaokrąglonymi kopułami cerkwi prawosławnych. Krajobraz kulturowy uzupełniają zabytki sennych miasteczek takich jak : Mielnik, Drohiczyn czy Siemiatycze. Dzięki malowniczemu położeniu wzdłuż rzeki Bug, dużym kompleksom leśnym, a także czystemu środowisku naturalnemu region jest doskonałym miejscem do wypoczynku. Za naszą bazę wypadową oraz noclegową wybraliśmy niewielkie Zabuże. Ta nieco senna wioseczka położona na południowym Podlasiu lecz jeszcze w granicach województwa mazowieckiego nad samym Bugiem idealnie nadaje się do sielskiego wypoczynku. Zdecydowaliśmy się na wynajęcie niewielkiego 5 os. domku w gospodarstwie agroturystycznym (Agroturystyka w Zabużu – Zabuże 42). Już od pierwszego dnia zakochaliśmy się w tym przepięknym miejscu. Cudowne otoczenie podlaskiej wsi, mnóstwo kwiatów, pól, lasów i bocianów. Domki z niewielkim tarasem są bardzo dobrze wyposażone. Jest tu czysto, schludnie, a z okien roztacza się piękny widok. Gospodarze okazali się być bardzo sympatyczni i uczynni. Pobyt umilają miejscowe zwierzaki, zaś dla aktywnych są dostępne rowery oraz tenis stołowy w wielkiej stodole. W pobliskim Klepaczewie wynająć można konia lub bryczkę a także wypożyczyć kajaki. Okolica skrywa mnóstwo ciekawych miejsc i niespodzianek do zwiedzania, o których wcześniej nikt nigdy nie słyszał. Poniżej przedstawię wam kilka lokalnych atrakcji, które obowiązkowo trzeba odwiedzić będąc w okolicy. Rozlewiska Bugu w okolicach Zabuża. Widok na “złote łany” z tarasu naszego domku Pęczek czosnku wiszący na podlaskiej chacie. Polne drogi, bezkresne łąki i wszechobecne bociany to cała kwintesencja Podlasia. Ukraina – dawny, popularny wiejski środek lokomocji z minionej epoki i to z pewnością nie tylko na Podlasiu. Chyba nie ma takiego miejsca na Podlasiu w którym człowiek by nie stanął i nie zobaczył jakiegoś bocianiego gniazda 🙂 Rozlewiska Bugu w okolicach Zabuża. Drewniana rzeźba jakich wiele możemy spotkać podczas wizyty na Podlasiu (figura znajduje się w jednym z gospodarstw w Zabużu). Agroturystyka w Zabużu (Zabuże 42) – nasza malownicza baza wypadowa na Podlasiu Nadbużańskim. Mielnik – średniowieczne grodzisko nad Bugiem Na pierwszą wycieczkę podczas pobytu wybieramy się do niewielkiego miasteczka Mielnik, które leży kilka kilometrów od Zaburza po drugiej stronie Bugu, już w województwie podlaskim. Aby się do niego dostać należy przeprawić się przez rzekę niewielkim promem (odpłatnie) który jest jednocześnie tutejszą atrakcją turystyczną. Z racji tego że prom zabiera tylko dwa samochody i w porywach kilkanaście rowerów, w sezonie letnim i w weekendy tworzą się tu całkiem spore kolejki, dla nerwowych lub niecierpliwych zostaje kilkudziesięcio kilometrowy objazd prze najbliższy most w miejscowości Kózki. Gdy już przeprawimy się przez Bug docieramy do Mielnika niegdyś dawnego grodu i portu, zlokalizowanego na skrzyżowaniu dwóch szlaków handlowych rzeki Bug , łączącej Gdańsk ze Lwowem i drogi lądowej z Wilna do Krakowa. Mielnik do dzisiaj nosi ślady dawnej świetności, dlatego niektórym miejscom warto przyjrzeć się z bliska. Najwyższym punktem w okolicy jest tutejsza Góra Zamkowa (180 m.) z grodziskiem wraz z pozostałościami późniejszego zamku. Ze szczytu rozciąga się rozległy widok na potężną dolinę Bugu. W Mielniku koniecznie odwiedzić trzeba tutejsze świątynie : murowaną cerkiew z pięcioma kopułami Narodzenia MB Przeczystej, neobarokowy kościół Przemienienia Pańskiego z lat 1912-1920 r. oraz ruiny gotyckiego kościoła .św. Trójcy wzniesionego przed 1577 r. Ciekawą atrakcją miasteczka jest także odkrywkowa kopalnia kredy, która jest jedyną tego typu kopalnią w Polsce. Kreda wydobywana w tym miejscu ma nawet 60 mln lat. Zwiedzanie kopalni jest możliwe raczej dla grup zorganizowanych po uzyskaniu zgody od kierownika kopalni i tylko z przewodnikiem. Kopalnia kredy jest wciąż czynna. Surowiec ten wydobywa się do różnorodnych celów. Niegdyś wydobycie służyło głównie celom budowlanym. Dziś, kredę mielnicką stosuje się w rolnictwie (do odkwaszania gleb) oraz do produkcji cementu, kostek brukowych, opon i innych produktów z tworzyw sztucznych. Dla celów turystycznych został stworzony specjalny punkt widokowy przy ul. Duboisa, z którego roztacza się szeroka panorama na potężne pokłady kredy. Widok na Bug w okolicach Mielnika. Przeprawa promowa Mielnik – Zabuże. Bug jest najdłuższą rzeką województwa Podlaskiego. Jej przekraczanie ułatwiają trzy przeprawy promowe : Mielnik – Zabuże, Niemirów – Gnojno (często nieczynna ze względu na niski stan wody) oraz Drohiczyn Bużyska. Przeprawy są odpłatne. U stóp Góry Zamkowej znajdują się zabytkowe ruiny Kościoła pw. Świętej Trójcy z XVI w. Widok na koryto Bugu z punktu widokowego na Górze Zamkowej. Na stokach stromo opadających w kierunku doliny Bugu, zachowane są fragmenty murów z kamieni polnych. Jest to pamiątka po stojącym tam niegdyś zamku mielnickim. Widok z Góry Zamkowej na niebieską Cerkiew Narodzenia Najświętszej Maryi Panny z roku 1823. Na najwyżej położonym punkcie w Mielniku wybudowana została drewniana, 12 metrowa wieża widokowa. Z jej najwyższego tarasu możemy oglądać widoki Podlaskiego Przełomu Bugu. Smakoszy win zachęcam do odwiedzenia tutejszej winnicy znajdującej się przy ul. Popław 3. Winnicę założył w 2010 roku Mikołaj Korol, właściciel gospodarstwa ekologicznego. Winnica Korol zwana również jako Winnica Mielnik od wschodu graniczy z Górą Uszeście wchodzącą w skład Rezerwatu Przyrody o unikalnej roślinności i mikroklimacie. Na Górze Uszeście panuje osobliwy mikroklimat, w którym powstała osobliwa fauna i flora odpowiadająca azjatyckiej przyrodzie, dzięki czemu znajdują się tu idealne (jak na polskie warunki) warunki do uprawy winogron. Na terenie winnicy od gospodarza możemy zakupić białe oraz czerwone wina w rozsądnej cenie. (40-60 zł) Po wcześniejszym uzgodnieniu z właścicielem winnicy możliwe jest zwiedzanie wraz degustacją. Właściciel winnicy sprzedający swoje trunki. Na zakończenie wycieczki po Mielniku szczególnie w okresie letnim zachęcamy do odwiedzenia niewielkiego kąpieliska (małe jeziorko z usypaną plażą), które znajduje się po prawej stronie głównej drogi dosłownie kilkaset metrów za centrum miejscowości w kierunku przeprawy promowej do Zabuża. Kajakowa przygoda Podlaskim Przełomem Bugu (Niemirów – Klepaczew) Spośród wielu atrakcji turystycznych regionu spływ kajakowy po Bugu i podziwianie piękna okolicznej przyrody właśnie z kajaku jest szczególnie wart polecenia. Ten piękny szlak wodny przebiega najciekawszym fragmentem doliny Bugu jakim jest Podlaski Przełom Bugu, rozciągający się od Niemirowa do Drohiczyna. Urocze tereny, wspaniałe krajobrazy zachęcają miłośników spokoju oryginalnej przyrody. Spływ Bugiem każdemu dostarcza wielu wrażeń, przygód i na długo zostaje w pamięci. Spływ rozpoczynamy we wsi Niemirów na prawym brzegu Bugu. W miejscowości do dziś zachował się urbanistyczny układ z XVII wieku, zabytkowy, klasycystyczny kościół z lat 1780-90, ufundowany przez Michała Czartoryskiego, cmentarzysko z okresu kultury przeworskiej, liczne kurhany i grodzisko nad Bugiem z XII wieku. Po przepłynięciu 1,5 km szlaku na lewym brzegu rzeki mijamy dość ciekawą miejscowość Gnojno. Można zatrzymać się i zwiedzić kościół z 1875 roku, ruiny cerkwi z pocz. XVIII wieku i stary cmentarz z zabytkowymi nagrobkami. Szerokie koryto Bugu w okolicach Niemirowa. Podziwiając malownicze krajobrazy na 5 kilometrze trasy na prawym brzegu mijamy wieś Sutno. Zmęczonych wiosłowaniem zachęcamy do odwiedzenia miejscowości. Jest to wieś letniskowa, założona w 1528 roku. Na terenie wsi znajduje się pomnik upamiętniający wydarzenie z okresu II wojny światowej, kiedy to Sutno zostało spacyfikowane przez Niemców – zginęło wówczas 19 mieszkańców wsi. Wart obejrzenia jest głaz narzutowy o obwodzie 6,3 m, długości 2,5 , szerokości 1,8 m i wysokości 1,5 m nad powierzchnię gruntu, oraz budynki drewniane z pocz. XX wieku. Piaszczyste klify. Widok na zakole Bugu w okolicach Gnojna. Bug nadal pozostaje dziki i nieuregulowany – długie odcinki brzegowe „nieucywilizowane” ręką ludzką, liczne starorzecza i nadrzeczne łęgi stały się ostoją ptactwa i innych zwierząt. To jedna z ostatnich dzikich rzek Europy. Od Sutna rozpoczynamy bardzo atrakcyjny fragment spływu. Widoczne z wody wysokie, piaszczysto-żwirowe, pofałdowane zbocza brzegów porośniętych drzewami, wznoszące się ponad 30m wywierają ogromne wrażenie na uczestnikach spływu. Miłośnicy przyrody mogą do woli nacieszyć się pięknymi krajobrazami. Na 8 km trasy mijamy letniskową wieś Wajków położoną na prawym brzegu rzeki i kilometr dalej po lewej stronie wieś Serpelice. Płynąc dalej możemy podziwiać niezwykłe walory krajobrazowe Bugu, podobne do nadniemeńskich okolic opisywanych w powieści E. Orzeszkowej “Nad Niemnem”. Naszą wodną przygodę na Bugu kończymy w okolicach wsi Klepaczew, gdzie czeka na nas sympatyczny organizator spływu, który prowadzi także Gospodarstwo Agroturystyczne “Słodki Zakątek” w Klepaczewie, cieszące się bardzo dobrą opinią. Jedna z wielu “dzikich” wysp na Bugu. Odpoczynek na jednej z wysp na Bugu. Koterka – błękitna cerkiew w leśnym uroczysku Ok 30 km na północny wschód od Zabuża, tuż przy granicy z Białorusią (okolice wsi Tokary) znajduje się piękna “błękitna” cerkiew w Koterce. To dość rzadko odwiedzane przez turystów leśne uroczysko oddalone jest o kilka kilometrów od najbliższej cywilizacji . Pośrodku leśnej polany stoi tu samotnie niewielka drewniana Cerkiew Ikony Matki Bożej „Wszystkich Strapionych Radość”. Wzniesiono ją w 1912 roku w miejscu, gdzie Matka Boża objawiła się małej dziewczynce. Cerkiew otoczona jest wieńcem drewnianych krzyży. To ciche odludne miejsce odżywa tylko podczas odpustów. Dość licznie przybywający tu wierni biorą udział w uroczystej mszy, a następnie udają się do bijącego obok źródełka. Wierząc w cudowną moc tej wody, piją ją i przemywają nią chore miejsce. Z roku na rok przybywa tu coraz więcej wiernych, jest więc okazja obserwować, jak rodzi się nowie miejsce kultu, które być może z czasem dorówna popularnością Grabarce. Na razie jednak można się cieszyć w tym miejscu swoistym “cofnięciem w czasie”. Cerkiew jest miejscem, które chętnie odwiedzają turyści różnych wyznań zarówno z kraju jak i zagranicy, zachwycając się architekturą cerkwi, modlitewnym spokojem miejsca, bogactwem przyrody oraz zdrowym klimatem okolicy. Msza święta odbywa się tu tylko raz w tygodniu, w niedzielę o godz. 10:00. Magia tego miejsca powoduje, że nawet krótkie w nim przebywanie skłania do refleksji i modlitwy dając spokój, ukojenie i cichą duchową radość. Zwiedzanie wnętrza cerkwi jest możliwe po uprzednim kontakcie z proboszczem parafii, plebania znajduje się w miejscowości Tokary, oddalonej 2 km od cerkwi, tel. (85) 6577331. Drohiczyn – historyczna stolica Podlasia Kolejnym ciekawym miejscem na mapie atrakcji Podlasia jest Drohiczyn. Miasto położone nad Bugiem znajduje się w południowej części województwa podlaskiego. Walory przyrodnicze i architektoniczne Drohiczyna sprawiają, że nie sposób ominąć go podczas zwiedzania tej części Podlasia. Drohiczyn to miasto koronacyjne i pierwsza stolica województwa podlaskiego. Każdy kamień nosi tu pamięć wielkiej historii. Miasto posiada również niezwykłe walory przyrodnicze. Bogata historia i kultura sprawiają, że Drohiczyn jest prawdziwą perełką na turystycznej mapie Polski. Zabytki architektury i miejsca, które koniecznie musicie odwiedzić to : Katedra i zabudowania pojezuickie z lat 1696-1709; kościół pofranciszkański – wybudowany w latach 1682-1715 r.; kościół mniszek benedyktynek; cerkiew św. Mikołaja cudotwórcy; Góra Zamkowa – dawne grodzisko; punkt widokowy na malowniczą dolinę rzeki Bug. Warto także wstąpić do Nadbużańskiego Parku Historyczno – Kulturowego (ul. Kopernika 9), gdzie znajduje się Muzeum Kajakarstwa i Wystawa Starych Motocykli. W Parku oprócz zbiorów z dziedziny etnografii, malarstwa i rzeźby można podziwiać stare kajaki i ich wyposażenie w jedynym tego typu w Polsce Muzeum Kajakarstwa. Znajdujący się obok budynek Starej Gminy mieści się zaś kolekcję starych motocykli oraz wystawę tablic rejestracyjnych z całego świata. Kościół franciszkanów w Drohiczynie pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Widok z Góry Zamkowej na zakole Bugu. Na szczycie Góry Zamkowej znajduje się obelisk, wzniesiony w 1928 roku w 10. rocznicę odzyskania niepodległości. Jedyną pozostałością po zamku pozostaje nazwa ul. Zamkowej. Widok z nad Bugu na Katedrę Przenajświętszą w Drohiczynie. Nowy nabytek miasteczka – katamaran służący do rejsów turystycznych po Bugu. Jedną z najnowszych atrakcji Drohiczyna uruchomioną w połowie lipca 2021 roku jest rejs katamaranem “Amber” po Bugu. Jak się później okazało byliśmy pierwszymi turystami na pokładzie nowego nabytku. Katamaran został zakupiony z funduszy w ramach projektu pod nazwą “Łączy nas Bug – utworzenie dwóch transgranicznych kajakowych szlaków turystycznych”. Zaplanowano, że katamaran będzie kursował na Bugu we wszystkie soboty i niedziele lipca, sierpnia i września. Rejsy będą co pół godziny od do W pozostałych dniach tygodnia rejsy będą realizowane wyłącznie dla grup zorganizowanych w liczbie od 6 do 11 osób po wcześniejszym zgłoszeniu na numer telefonu 668 356 860 w godz. – Katamaran cumuje przy marinie nad rzeką Bug (pomiędzy Górą Zamkową a plażą). Rejsy są nieodpłatne. Katamaran nie będzie wypływał w niesprzyjających warunkach atmosferycznych (opady deszczu czy silny wiatr). “Ziołowy Zakątek” w Korycinach “Ziołowy Zakątek” to z pewnością jedna z największych atrakcji Podlasia, którą koniecznie musicie odwiedzić. To ogromne gospodarstwo agroturystyczne znane jest w regionie z kultywowania obrzędów i tradycji zielarskich. Na powierzchni prawie 20 ha utworzono tu Starą Zielarnię, Ośrodek Edukacji Przyrodniczej oraz Podlaski Ogród Ziołowy, w którym możemy zobaczyć około 1500 gatunków i odmian roślin użytkowych. Można znaleźć tu charakterystyczne dla regionu zabudowania gospodarcze, rękodzieło, a przede wszystkim wszechobecne zioła. W tutejszym ogrodzie goście zapoznają się z historią ziołolecznictwa i tradycyjnego zbioru roślin występujących w naturze. Mieszkańcy Podlasia od pokoleń zbierają rośliny lecznicze, korzystając z ich dobrodziejstw. Wejście do Ogrodu Botanicznego (kasa biletowa). Wiatrak koźlak. Ziołowy Zakątek to także bardzo dobra baza noclegowa, która oferuje pobyt np. w tradycyjnej leśniczówce czy chacie nad rozlewiskiem. Na szczególne zainteresowanie zasługują pokoje gościnne w zabytkowych wiejskich domach z połowy XIX wieku, przeniesionych z różnych miejscowości województwa podlaskiego. Na terenie gospodarstwa znajduje się także sklep “w starym stylu”, gdzie możemy zakupić ciekawe zioła, herbaty czy naturalne kosmetyki. A gdy zgłodniejemy możemy skorzystać z szerokiej oferty dań regionalnych w tutejszej karczmie. Tutejsze potrawy przygotowywane są właśnie w oparciu o składniki z tego miejsca oraz całą masę aromatycznych ziół i ekologicznych przypraw. Na terenie Ziołowego Zakątka mieści się też wyjątkowy zabytek – XVII-wieczny, drewniany kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Jagodnej, który zrekonstruowany został wraz z ziołowym ogrodem biblijnym. W tutejszym ogrodzie zaskakuje ilość wąskich leśnych ścieżek, wokół których prawie na naszych oczach rozkwitają piękne, rzadkie rośliny, a sam ogród urzeka wielobarwnością roślin i ich magicznym aromatem. Wśród drzew można się natknąć między innymi na drewniany domek szeptuchy, krąg z roślinami aromatycznymi czy zakątek czosnkowej aromaterapii, gdzie można w naturalny sposób oczyścić swoje płuca i układ oddechowy. W lesie znajduje się również klimatyczna leśniczówka, gdzie spróbować można specjałów zrobionych z ziół i surowców zebranych w okolicznych lasach, jak również zasmakować wybornej dziczyzny. Tutejszy zwierzyniec cieszy się największą popularnością wśród najmłodszych odwiedzających. Ciekawą atrakcją dla najmłodszych jest niewielki zwierzyniec, gdzie znajdziemy wiele zwierząt, które niegdyś hodowało się lub nadal hoduje w wiejskich gospodarstwach np. krowy, świnie, kozy, owce czy kury. Prawie wszystkie zwierzęta są w swoich zagrodach lecz mamy możliwość dotknąć ich i pogłaskania, inne zaś jak np. ciekawskie kozy przechadzają się pomiędzy turystami wymuszając jedzenie 🙂 . Nieodłącznym elementem prowadzonej tu działalności zielarskiej i botanicznej jest bezpośrednio sąsiadująca z “Ziołowym Zakątkiem” firma Dary Natury, która powstała prawie 30 lat temu z miłości do ziół i szacunku do podlaskiej tradycji. Ceny biletów do ogrodu ziołowego (sezon letni: maj- wrzesień)- wstęp bez przewodnika Indywidualne: Ulgowy (dzieci, młodzież, studenci, emeryci) – 6 zł Normalny – 10 zł Bilet rodzinny (2+3) – 25 zł Grupa: (6-10 osób) – 50 zł Zwiedzanie Podlaskiego Ogrodu Ziołowego dla gości korzystających z noclegu jest bezpłatne. Grabarka – Jasna Góra polskiego prawosławia Podróżując po południowym Podlasiu nie mogliśmy pominąć najważniejszego sanktuarium prawosławnego w naszym kraju jakim jest Święta Góra Grabarka (położona ok 15 km na wschód od Siemiatycz). Historia tego miejsca zaczęła się w roku 1710, kiedy to kilka tysięcy ludzi, którzy schronili się tu i modlili do cudownej ikony Spasa Izbawnika, ocalało z pustoszącej okolicę zarazy. Jeszcze w tym samym roku wierni wybudowali tu drewnianą kapliczkę, z czasem stanęła cerkiew. Po pożarze w 1990 roku ocalały jedynie dwie nadpalone ikony: Zbawiciela i św. Mikołaja oraz fragmenty ewangelii. Cerkiew odbudowano. Na górze działa też jedyny w Polsce żeński monastyr św. Marty i Marii. Dziś wielu przynosi tu krzyże wotywne, których to zgromadzonych jest już ponad 10 000 ! U stóp góry bije uzdrawiające źródełko. Wierni piją oraz obmywają się tutejszą wodą, aby oczyścić się z chorób. Główna cerkiew monasterska, odbudowana po podpaleniu w 1990. Studnia cudownego źródełka u podnóża góry. Święta Góra Grabarka nazywana jest niekiedy “Górą Krzyży”. Tysiące ustawionych krzyży wokół cerkwi Przemienienia Pańskiego to krzyże przynoszone z modlitwą o pomoc w różnych trudnych sytuacjach życiowych. Krzyże na świętej górze. Pątnicy najliczniej do Grabarki przybywają 18 i 19 sierpnia w Święto Przemienienia Pańskiego. Wtedy to pierwsze kroki kierują właśnie do cudownego źródełka i płóciennymi chustkami obmywają chore miejsca w nadziei na ich uzdrowienie. Pielgrzymi mokre chustki pozostawiają na brzegu strumyka, a następnie udają się często na kolanach na wzgórze gdzie stoi cerkiew pw. Przemienienia Pańskiego. Grabarka to miejsce religijne, podczas zwiedzania obowiązuje odpowiedni strój (długie spodnie i spódnice, przykryte ramiona), należy zachować ciszę i spokój. Zwiedzenie cerkwi jest możliwe w dni powszednie w godzinach 10-17, w soboty 11-17, w niedzielę i święta 13-17. We wnętrzu cerkwi nie wolno robić zdjęć. Zwiedzanie jest bezpłatne, ale warto zapalić świeczkę i w ten sposób wesprzeć sanktuarium. Stadnina Koni Arabskich w Wygodzi koło Janowa Podlaskiego Gdy zjedziemy na najbardziej południowe zakątki Podlasia dotrzemy w okolice Janowa Podlaskiego, który to już administracyjnie położony jest w województwie lubelskim. To właśnie tutaj na nadbużańskich łąkach w niewielkiej Wygodzie (położonej 2 km na wschód od centrum Janowa Podlaskiego) znajduje się najstarsza i największa stadnina koni czystej krwi w Polsce. Wyjątkową rzeźbę przedstawiającą pędzące po wodzie konie możemy podziwiać na urokliwym, janowskim rynku. Stajnia Zegarowa wybudowana w roku 1848 powstała jako jedna z pierwszych na terenie stadniny. Dzieje stadniny sięgają aż wojen napoleońskich, w wyniku których liczba koni na ziemiach polskich gwałtownie spadała. Aby odzyskać pozycję końskiej potęgi utworzono w 1817 roku janowską stadninę. Na lokalizację wybrano duży folwark Wygoda pod Janowem wraz ze stadniną poaustriacką. Konie w czasie zaborów były niesłychanie ważne dla armii oraz gospodarki. Dlatego też wielki miłośnik koni, rosyjski namiestnik na ziemiach Polski Iwan Paskiewicz zadbał o rozwój i późniejszy prestiż stadniny oraz tutejszych koni. W 1841 roku według planów architekta Henryka Marconiego zaczęto budowę pierwszych murowanych stajni. W latach XIX wieku tutejsza stadnina stała się ważnym ośrodkiem hipologicznym na ziemiach Polskich. Znajdowały się tu konie rządowe, szkoła weterynaryjna oraz szkoła hippiki oraz ujeżdżalnia. Na początku XX wieku stadnina dochowała się charakterystycznego konia janowskiego, jak określano go w tamtych czasach : “o prawidłowej mocnej budowie oraz jędrnej i odpornej konstytucji”. Od 1924 roku janowska stadnina zaczęła się specjalizować w hodowli rumaków czystej krwi arabskiej. Okres rozkwitu przerwał czas II wojny światowej. W lipcu 1944 roku stado liczące 300 sztuk koni czystej krwi arabskiej zostały ewakuowane do Niemiec, gdzie poniosło straty podczas bombardowania Drezna. Konie udało się odzyskać i 1946 roku powróciły do kraju drogą morską. Ponowny rozkwit stadniny nastąpił pod koniec lat 50. XX w., kiedy dyrektorem został Andrzej Krzyształowicz. To właśnie on doprowadził do zorganizowania w 1969 roku pierwszej aukcji koni arabskich. Od tamtej pory udało się sprzedać za granicę ponad 1000 arabów. Największym sukcesem finansowym było sprzedanie janowskiego ogiera El Paso za 1 mln USD. Stadnina słynie głównie z hodowli koni czystej krwi arabskiej. Mniej znane w świecie, ale równie znakomite są hodowane tu konie angloarabskie. Stadnina powstała wśród bujnych nadbużańskich łąk, które są prawdziwym „końskim rajem”. Stadnina Koni Janów Podlaski jest dostępna do zwiedzania w formie wycieczki grupowej z przewodnikiem (zwiedzanie obiektów stadniny z zewnątrz i od wewnątrz w cenie 30 zł od osoby) lub indywidualnie (zwiedzanie stadniny bez możliwości wejścia do stajni i innych obiektów w cenie 10 zł od osoby). Obiekt oferuje także przejażdżki konne na lonży, indywidualne oraz przejażdżki bryczką. Siemiatycze – serce Nadbużańskiego Podlasia Siemiatycze to największe miasto południowego Podlasia, stolica powiatu i zarazem idealna baza wypadowa dla zwiedzających Podlasie Nadbużańskie z bogatą historią i wieloma zabytkami. Historia rozwoju miasta wiąże się głównie z takimi postaciami jak: król Zygmunt August, Michał Sapieha oraz księżna Anna z Sapiehów Jabłonowska. Największym atutem lokalizacyjnym miasta jest bliskość rzeki Bug. Obecnie największe atrakcje turystyczne w Siemiatyczach to: zespół barokowy (kościół Wniebowzięcia NMP z XVII w. i były klasztor Misjonarzy z XVIII w), cerkiew Apostołów Piotra I Pawła z XIX w., synagoga żydowska z XVIII w. oraz szkoła talmudyczna – obecnie Muzeum Regionalne; kaplica cmentarna z XIX w.; kaplica ewangelicka z XVIII/XIX w; trzy rzeźby sfinksów z XIX w, cmentarz żydowski z oryginalną bramą. Po za wspaniałymi zabytkami będąc tu w sezonie letnim warto skorzystać z tutejszej miejskiej plaży. Strzeżone kąpielisko przy Zalewie II (ul. Sportowa) to kompleks rekreacyjny, który tworzą : plaża miejska, deptak, molo, siłownia “pod chmurką oraz boisko do siatkówki plażowej. Zalew w Siemiatyczach. W Siemiatyczach na koniec pozostała jeszcze jedna bardzo ciekawa atrakcja w postaci tradycyjnego targu, którą w szczególności ucieszyła żeńską część naszej ekipy. Niezależnie od galerii handlowych i zakupów przez Internet, w Siemiatyczach raz w tygodniu (w czwartek) odbywa się duży targ, który ma swoich zwolenników w mieście i okolicy. Rejestracje zaparkowanych przy ulicy Kościuszki samochodów pokazują, że miejsce to przyciąga też kupujących i sprzedających „zza Buga” jak to się zwykle w Siemiatyczach mówi. Na rynku można kupić prawie wszystko, można się targować i dyskutować. Na nabywców czekają towary zza wschodniej i zachodniej granicy. Najbardziej rozchwytywane są oczywiście swojskie produkty i wyroby własnej produkcji. Mamy tu wiejskie jaja, miody z tutejszych pasiek, pyszną jagodę kamczacką czy dziergane na szydełku kapcie. Przy okazji można spotkać znajomych, których może dawno się nie widziało lub z nieznajomymi podyskutować o pogodzie. Słynny na cały region targ w Siemiatyczach. Uroczysko Zaborek – “powrót do przeszłości” Zaledwie dwa kilometry na południe od centrum Janowa Podlaskiego znajduje się klimatyczne miejsce o nazwie – Uroczysko Zaborek. To wyjątkowy obiekt turystyczny w którym zakosztujecie wyśmienitej lokalnej kuchni, przenocujecie w starej podlaskiej chacie sprzed wieku i spędzicie czas wolny przenosząc się do czasów naszych pradziadków. Ten niezwykły pensjonat obejmuje kompleks starej drewnianej zabudowy, w otoczeniu lasów i pól Podlaskiego Przełomu Bugu. Oprócz noclegów w dawnej plebanii, wiatraku koźlaku czy szlacheckim dworku pensjonat oferuje przejażdżki konne, spływy tratwami i wiele innych atrakcji. W zamian za cudowny klimat i wyjątkowość tego miejsca musimy przygotować się na konkretny wydatek. Za 8-dniowy pakiet wakacyjny z wyżywieniem dla jednej osoby (wraz ze wszelkimi udogodnieniami na terenie obiektu) w pokoju dwuosobowym musimy przygotować się na koszt rzędu 2000 zł.
Podlaski Przełom Bugu to niezwykle malownicza i ciekawa kraina. Zachwyca zarówno pięknem przyrody, jak i klimatem kulturowym. Pozwala odpocząć od zgiełku miasta i sprawia, że czas płynie zdecydowanie wolniej. Które miejsca szczególnie warto odwiedzić w tym regionie Polski? Oto nasze propozycje. Podlaski Przełom Bugu to park krajobrazowy położony na terenie województwa lubelskiego i mazowieckiego. Został utworzony w 1994 roku i obecnie zajmuje powierzchnię 30 904 ha, z czego 15 511 ha leży w województwie lubelskim, a 15 393 ha w mazowieckim. Obszar parku odznacza się dużą różnorodnością siedlisk - ponad 760 gatunków roślin w tym 22 objęte ochroną gatunkową i 141 gatunków ptaków w tym wiele rzadkich i teren jest idealnym miejsce na wypoczynek dla wszystkich lubiących kontakt z naturą. Dla ludzi spragnionych ciszy i spokoju. Jeśli lubisz długie spacery, przejażdżki rowerowe i wsłuchiwanie się w melodie grane przez świerszcze, Podlaski Przełom Bugu zapewni Ci wszystkie te atutem są niewysokie, łagodnie zarysowane wzgórza, pozostałości po ostatnim zlodowaceniu, które wspaniale urozmaicają krajobraz. Ponadto głównym walorem przyrodniczym parku jest niepoddana regulacji, meandrująca rzeka Bug. Przyroda wolna od ludzkiej ingerencji tworzy tu wiele unikatowych park biegnie Nadbużański Szlak Pieszy, oznaczony kolorem czerwonym. Aby ruch turystyczny i krajoznawczy nie czynił w środowisku szkód, przygotowano trasy trzech ścieżek dydaktyczno-przyrodniczych, na których jest możliwość prowadzenia zajęć interdyscyplinarnych z zakresu biologii, geografii, historii wartych odwiedzenia na tym terenie jest naprawdę mnóstwo. Znajdziemy tu zarówno rezerwaty przyrody, jak i zabytkowe budowle. Maleńkie, rozrzucone pomiędzy łąkami i lasami wioski oraz większe miejscowości, również atrakcyjne. Sami się o tym przekonacie odkrywając Podlaski Przełom Bugu. Podlaski Przełom Bugu - rezerwaty przyrody Rezerwat przyrody Kózki Jest to faunistyczny rezerwat przyrody położony w północnej części gminy Sarnaki , w woj. mazowieckim, nad rzeką Bug. Zajmuje on powierzchnię 86,12 ha a na jego terenie występują charakterystyczne murawy piaskowe powstałe na poddanych procesom denudacji, naniesionych przez rzekę wydmach oraz liczne porośnięte roślinnością wodną i szuwarową ma charakter głównie ornitologiczny. Znajdują się tam siedliska ptaków: sieweczki obrożnej, sieweczki rzecznej, dzięciołów, czajki czy rybitwy białoczelnej. Zatrzymują się tu ponadto nur czarnoszyi, pliszka żółta podgatunku skandynawskiego oraz świergotek rdzawogardły. Rezerwat przyrody Zabuże To leśny rezerwat przyrody położony pomiędzy miejscowościami Zabuże, Stare Mierzwice i Stare Hołowczyce, na terenie Parku Krajobrazowego oraz obszaru siedliskowego sieci Natura 2000 „Ostoja Nadbużańska”. Zajmuje on powierzchnię 33,15 ha. Od północy graniczy z rezerwatem „Mierzwice” oraz ze stanowiskiem dokumentacyjnym „Wychodnia głazów Mierzwice”.Celem ochrony jest zachowanie starodrzewu dębowego pochodzenia naturalnego, występującego w zespole o charakterze grądu, interesujących form geomorfologicznych oraz stanowisk wielu gatunków roślin rzadkich i chronionych, jak też bogatej awifauny. Krajobraz rezerwatu urozmaicają głębokie wąwozy i głazy narzutowe. Z gatunków objętych ochroną gatunkową występują tu między innymi: orlik pospolity, gnieźnik leśny, tajęża jednostronna, pluskwica europejska, pomocnik ciekawe, przez teren rezerwatu „Zabuże” przebiega szlak pieszy. Rezerwat przyrody Czapli Stóg Jest to faunistyczny rezerwat przyrody znajdujący się na terenie gminy Terespol. Zajmuje powierzchnie 4,82 ha. Został utworzony w celu ochrony i zachowania miejsc lęgowych czapli siwej oraz ostoi wielu ptaków przyrody Łęg Dębowy koło Janowa Podlaskiego Jest to leśny rezerwat przyrody znajdujący się na terenie gminy Janów Podlaski, o powierzchni 132,38 ha. Powstał w celu zachowania łęgu dębowego z licznymi drzewami pomnikowymi i rzadkimi roślinami runa na tarasie rezerwatu w całości jest położony w szerokiej dolinie Bugu w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki na obszarze dolnej terasy, corocznie zalewanej w okresie spływu wód wiosennych. W drzewostanie naturalnym typowym dla tego siedliska górne piętro tworzą potężne dęby szypułkowe, w wieku 150–160 lat oraz sporadycznie olsza czarna w wieku około 60 bogactwie florystycznym rezerwatu świadczy fakt stwierdzenia występowania wielu gatunków roślin naczyniowych, a wśród nich roślin objętych całkowitą ochroną gatunkową. Rezerwat jest także ostoją zwierzyny leśnej. Zanotowano tu występowanie jelenia szlachetnego, sarny, dzika, lisa czy łosia. Rezerwat przyrody Szwajcaria Podlaska Jest to florystyczny i leśny rezerwat przyrody znajdujący się na terenie gminy Terespol, o powierzchni 24,00 ha. Został utworzony w celu zachowania urozmaiconych drzewostanów położonych na skarpie rzeki Bug z licznymi drzewami przyrody Stary Las Jest to leśny rezerwat przyrody znajdujący się na terenie gminy Konstantynów i ma powierzchnię 5,88 ha. Utworzono go w celu ochrony dobrze wykształconego fragmentu grądu z licznymi okazami drzew pomnikowych. Jest to fragment starodrzewu sosnowo-dębowego w dużym kompleksie „Las Konstantynowski”. W grądzie dominuje dąb szypułkowy, a w borze sosna zwyczajna w wieku 130–140 lat. Rezerwat jest ostoją wielu gatunków ptaków właściwych dla tego typu lasu, jak zięba, rudzik, drozd śpiewak, kos, zaganiacz, grubodziób, kowalik, bogatka, modraszka, dzięcioł duży i średni. Rezerwat przyrody Mierzwice Jest to rezerwat florystyczny w pobliżu miejscowości Zabuże i zajmuje powierzchnię 12,98 ha. Utworzono go celem zachowania stanowiska roślinności kserotermicznej oraz otaczającego fragmentu lasu liściastego z licznymi stanowiskami chronionymi i zagrożonych gruntów teren rezerwatu Mierzwice przebiega szlak pieszy. Atrakcyjne miejscowości Podlaski Przełom Bugu to szczególny klimat kulturowy, którego doświadczyć można tym intensywniej, im bliżej wschodniej granicy. Miejscowości położone na terenie parku czy też w jego okolicy zachwycają, zarówno swoją naturalnością, jak i atrakcyjnością. Przyrodniczą wizytówką gminy Terespol jest ścisły rezerwat przyrody „Szwajcaria Podlaska”, jednak miejsc wartych odwiedzenia jest trochę więcej. Na przykład podominikański kościół z 1863 r., w zachodniej części miasta czy cerkiew św. Jana Teologa z dzwonnicą, usytuowane bliżej wschodnich granic Terespola. Warta uwagi jest również Prochownia z 1913 r. Powstała jako element fortyfikacji Twierdzy Brześć. Od kilku lat w obiekcie odrestaurowanym przez grono pasjonatów historii Terespola tętni życie. Janów Lubelski to przede wszystkim najstarsza w Polsce, założona w 1817 r. stadnina koni czystej krwi arabskiej. Sporą atrakcją miasteczka jest też barokowa kolegiata Świętej Trójcy z 1735 r. – w przeszłości kościół katedralny. Co ciekawe, w centrum Janowa znajduje się najstarsza stacja benzynowa w Polsce. Różowe, ręczne dystrybutory paliw firmy Temper Extakt z 1928 r. działały do końca lat 70. ubiegłego perełki to Gnojno, Borsuki, Serpelice, Klepaczew, Zabuże – nadbużańskie wioski usytuowane nad Bugiem. To idealne miejsca na aktywną turystykę. Znajdziemy tam pola namiotowe i biwakowe, schroniska turystyczne, pensjonaty i liczne kwatery prywatne. A oprócz tego wypożyczalnie kajaków i organizowane spływy a także szlaki - pieszy oraz z Zabuża, dostaniemy się natomiast do Mielnika - bez wątpienia jednej z najbardziej urokliwych miejscowości Podlasia. Obecnie - wsi, w średniowieczu będącej okazałym grodem książąt ruskich. Do dziś na Górze Zamkowej zachowały się fragmenty murów zamku wzniesionego w początkach XIV nocleg w okolicy
Warszawa i okolice. Atrakcje w okolicy Warszawy. Podział przewodnikaŻeby przewodnik czytało się lepiej i lepiej planowało się wypady podzieliłem go na 4 rozdziały. Każdy z rozdziałów dotyczy atrakcji w okolicy Warszawy w konkretnym kierunku geograficznym. Tak, jak było to przy okazji akcji # że dużo osób planuje wypady w pobliżu Warszawy względem miejsca zamieszkania. Mam nadzieję, że to trochę ułatwi Warszawy. Mapa atrakcjiNa końcu wpisu umieściłem mapę ze wszystkimi atrakcjami, które znalazły się w przewodniku. Może też Wam się przyda do nawigowania do ciekawych miejsc na Warszawy. Atrakcje i ciekawe miejsca na Mazowszu | Kierunek wschodniNa początek obieramy kierunek wschodni. Najłatwiej dostępny dla mieszańców prawobrzeżnej Strażnica graniczna a’la zamekZamek w Liwie to jednak określenie nieco na wyrost. Nazywając rzeczy po imieniu trzeba powiedzieć, że jest to pozostałość wieży strażniczej ze zbrojownią. Miejsce o tyle ciekawe, że nie ma w województwie mazowieckim tak dobrze zachowanych ruin umocnień obronnych, chociaż raczej nie oczarują kogoś, kto kilka zamków już w swoim życiu widział. Bardzo się chwali to, że przy liwskiej warowni odbywają się wydarzenia nawiązujące do historii. Akurat miałem okazję trafić na turniej rycerski i pokaz sokolnictwa. Gości karmiły panie z lokalnego koła gospodyń wiejskich. Potrawy palce lizać!Na miejscu dostępne jest też muzeum z ekspozycją historyczną. Odległość od Warszawy: 85 km | Przybliżony czas dojazdu: 65 minStara Sucha. Zmysłowy dwór wskrzeszony ze zmarłych Na „Muzeum Architektury Drewnianej Regionu Siedleckiego” w Starej Suchej składa się ponad 20 drewnianych, tradycyjnych budynków. Atrakcyjność miejsca wychodzi znacznie poza ramy pospolitego skansenu dzięki wspaniałemu modrzewiowemu dworowi, który jest bardzo estetyczny i na długo potrafi zająć swoją w 1794 roku drewniany dwór. pod koniec lat 80. z totalnej ruiny wyciągną go prof. Kwiatkowski, były dyrektor Muzeum Łazienek Królewskich. Oczarowany miejscem zdecydował włożyć w przywrócenie mu życia mnóstwo energii i niemałe finanse. Wraz z żoną przez lata dbał o jego kondycje, wyposażył go i wzbogacał. Pozyskane kolekcje mebli, obrazów, przedmiotów, pamiątek stanowią dziś jego pianino wewnątrz dworuTak czarującego wnętrza, po którym lawiruje pasja człowieka do historii i tradycji, nie widziałem nigdzie. Absolutny dworu na terenie skansenu znajduje się kilkanaście budynków zebranych lub ocalonych przed rozbiórką przez prof. Kwiatkowskiego. Odległość od Warszawy: 80 km | Przybliżony czas dojazdu: 60 minRezerwat „Dąbrowy Seroczyńskie”. Dębów zatrzęsienieNa wschód od Warszawy, pośrodku ogromnych połaci pół, można znaleźć bardzo ciekawy las dębowy. W przeważającej mierze tworzą go młode drzewa, ale można znaleźć i okazy mające prawie 100 jest przespacerować się jedną z głównych ścieżek rezerwatu rozpoczynającą się w Kołodziążu i docierającą do Sociek. Drzewa z obu stron ścieżki lgną do siebie niemalże tworząc spektakularne zadaszenie. Niemalże, bo potrzeba jeszcze ładnych parę lat, by przestrzeń została w pełni wypełniona konarami. Żeby tu dotrzeć potrzeba nieco więcej niż 60 min, ale miejsce jest na tylko ciekawe i mało znane, że ostatecznie postanowiłem je umieścić w zestawieniu. Odległość od Warszawy: 90 km Przybliżony czas dojazdu: 80 minRadachówka. Filmowy dwór i drewniana kaplicaPodążając tropem dworów natrafiłem na Radachówkę. We wsi Radachówka znajduje się dwór, który gościł ekipy filmowe wielu polskich przebojów. „Panny z wilka”, „Białe małżeństwo”, „Prawo ojca” i kilka innych produkcji kręcono właśnie w tej misternej, drewnianej posiadłości. Dom jest własnością prywatną, więc zadowolić można się jedynie spojrzeniem z zewnątrz. Nieopodal warto też zajrzeć do drewnianej kaplicy, stojącej w cieniu zamaszystej sosny, kształtem zupełnie przypominającej dąb. Interesująca kompozycja i kolejne mało popularne miejsce warte odwiedzenia we wschodniej części województwa mazowieckiego. Odległość od Warszawy: 55 km | Przybliżony czas dojazdu: 50 minStarawieś. Bank w neogotyckim pałacuKolejny przykład zabytku odkurzonego we właściwy sposób, ale chyba jedyny na Mazowszu, który dotyczy architektury neogotyku pałac Radziwiłłów mieści dzisiaj ośrodek szkoleniowy dla pracowników NBP. Co prawda nie jest dostępny dla zwiedzających, ale miałem trochę szczęścia i dzięki zbiegom okoliczności udało się wejść na jego teren i chwilę pospacerować po ogrodzie. Naprawdę jest się czemu przyglądać – budowle w takim stylu nie są na Mazowszu pałacu Radziwiłłów w Starejwsi zamykamy wschód i przenosimy się na południe! Odległość od Warszawy: 96 km | Przybliżony czas dojazdu: 75 minOkolice Warszawy. Atrakcje i ciekawe miejsca na Mazowszu | Kierunek południowyCo zobaczyć blisko Warszawy w kierunku południowym? Oto kilka moich „Całowanie”Z kategorii „klasyczne miejsce do ucieczki na łono natury”. Sądząc po nazwie – najbardziej romantyczne bagno w Polsce. Bardzo przypomina Groble Honczarowską z Biebrzańskiego Parku Narodowego. Dużo kwiatów, traw, wieża widokowa, główna ścieżka wiodąca przez podmokłości kompletnie zarośnięta. Niedostępne samochodem i dobrze, zmusza do miejsce do zobaczenie szczególnie wiosną. Jest dziko, to przyciąga, ale nieco lepsze przygotowanie tras dla turystów na pewno by nie zaszkodziło. Odległość od Warszawy: 45 km Czas dojazdu: 50 minDąbrowiecka Góra. Betonowe schrony hitlerowcówDwa schrony, które służyły Niemcom podczas II wojny światowej tworzą dziś Skansen Forteczny Przedmościa Warszawy. Co ciekawe, schrony te przedstawiają konkretne modele: określony układ pomieszczeń, wielkość oraz ze schronów to schron obserwacyjny artylerii Regelbau 120a, który jest wyposażony i udostępniony do zwiedzania. Drugi schron bojowy broni maszynowej do ognia bocznego Regelbau 514 ma być dostępny dla turystów już wkrótce. Atrakcje okolicy Warszawy wzbogacą się o nowy, ciekawy obiekt. Odległość od Warszawy: 40 km Przybliżony czas dojazdu: 50 minOtwock i świdermajeryA może tak wyskok do najpopularniejszego, przedwojennego ośrodka letniskowego Warszawy? Otwock słynie ze świdermajerów, czyli stylowych drewnianych domów wypoczynkowych, które powstawały wzdłuż Żelaznej Drogi Nadwiślańskiej. Bolesław Prus nazwał je „cackami”, Konstanty Ildefons Gałczyński opisał je w wierszu „Wycieczka do Świdra”. Architektura Otwocka potrafi świdermajer pojawił się w Otwocku i okolicy dzięki malarzowi, romantykowi Michałowi Androlli’emu prawie 150 lat temu. Najciekawsze zachowane świdermajery w Otwocku (wiele z nich jest wciąż zamieszkanych, dni niektórych są z kolei policzone) znajdziecie przy trzech ulicach:Warszawskiej 5, 23, 23a, 34,Kościelnej 14, 16, 18, 19a, 22,Kościuszki 5, 7, 15, 20, 22Ale jest ich wiele więcej, więc bardziej dociekliwym eksploracja otwockich uliczek na pewno przyniesie sporo pozytywnych Gurewicza w czasie renowacjiW Otwocku znajduje się też uważane za jeden z największych drewnianych budynków w Europie prawie 100-letnie sanatorium im. Abrama Gurewicza. Już po renowacji. Otworzono w nim ośrodek medycyny estetycznej. Mam nadzieję, że fanów drewnianej architektury wpuszczają już bez konieczności odbycia zabiegu. Inaczej byłaby wielka szkoda, bo obiekt jest fenomenalny i podobno ma w środku trochę oryginalnego wyposażenia. Odległość od Warszawy: 25 km Czas dojazdu: 31 minMazowiecki Park Krajobrazowy. Przyrodnicze okolice WarszawySkoro już jesteśmy w Otwocku… Stąd już tylko krok do Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Lasy Mazowieckiego Parku Krajobrazowego były naturalnym terenem rekreacyjnym otwockich kuracjuszy. Podobną rolę pełnią i dziś. To świetne miejsce na naprawdę długi spacer w odosobnieniu. Albo poszukiwanie ciekawych przyrodniczych tropów. W Mazowieckim Parku Krajobrazowym jest aż 9 rezerwatów przyrody:„Rezerwat im. Króla Jana Sobieskiego”„Celestynowski Grąd” „Bocianowskie Bagno”,„Żurawinowe Bagno”,„Czarci Dół”,„Szeroki Bagno”„Pogorzelski Mszar”„Świder”„Na Torfach”… i nieskończona ilość kombinacji tras biegowych oraz Park Krajobrazowy to również 60 pomników przyrody na czele z lipą drobnolistną o obwodzie ponad 600 cm w okolicy wsi Podbiel. To jedno z najciekawszych przyrodniczo miejsc w okolicy Warszawy. Odległość od Warszawy: 19 km Czas dojazdu: 25 minPlaża CiszycaPisząc o okolicach Warszawy muszę wspomnieć o nadwiślańskich plażach. Jedną z najpiękniejszych plaż niedaleko Warszawy, która urzeka swoją malowniczością jest plaża Ciszyca. To mniej więcej 30 min jazdy samochodem z centrum Warszawy. Nadwiślańskim plażom poświęciłem cały osobny tekst, więc jeśli szukacie w pobliżu Warszawy miejsc idealnych na wypoczynek czy piknik odsyłam tutaj:Odwiedzając nadwiślańskie plaże warto pamiętać, że niektóre z nich znajdują się na terenie rezerwatów przyrody i są dostępne tylko z perspektywy wyznaczonych ścieżek spacerowych. Odległość od Warszawy: 22 km Czas dojazdu: 30 minPark Kultury w Powsinie. Okolicy Warszawy rekreacyjne i wypoczynkoweŚwietne miejsce rekreacyjne zaraz za rogatkami Warszawy. W Parku Kultury w Powsinie można skorzystać z obiektów sportowych na świeżym powietrzu (od szachów po korty tenisowe), ale najprzyjemniejszym segmentem kompleksu jest bogaty ogród botaniczny. Łatwo dojechać tu z Warszawy rowerem. Samochód można zostawić na dużym parkingu od strony północnej, ale i od południowej znajdą się miejsca dla zmotoryzowanych. Dobry wybór nawet na popołudniowy wypad. Dzieciaki na pewno nie będą się nudzić. Odległość od Warszawy: 15 km Czas dojazdu: 25 minOkolice Warszawy. Atrakcje i ciekawe miejsca na Mazowszu | Kierunek zachodniPrzenieśmy się teraz na zachód. Jakie miejsca w okolicy Warszawy warto zobaczyć jadąc w kierunku zachodnim?Żyrardów. Miasto-ogródW moim odczuciu najciekawsze miasto w promieniu 50 km od Warszawy. Kolory Żyrardowa to ceglana czerwień i parkowa zieleń. Industrialne Żyrardów miał być w swoim założeniu powstał dopiero w I poł. XVIII wieku. Na teren dzisiejszego miasta przeniesiono zakład przędzalniczy lnu. Wokół lnianego przemysłu wyrosło całe miasto. Pomysłodawcą projektu był niejaki Filip de Gigard. Łatwo się domyślić, że to właśnie od nazwiska przedsiębiorcy pochodzi nazwa miasta jest dość kompaktowe. Wszystkie najważniejsze zabytki są w zasięgu spaceru. Zachęcam żeby szczególnie przyjrzeć się XIX-wiecznej osadzie fabrycznej oraz zajrzeć do Muzeum Lniarstwa. Choć to dopiero namiastka, bo w tym niespełna 40 tys. mieście prawie 300 obiektów jest wpisanych na listę zabytków. Odległość od Warszawy: 50 km Czas dojazdu: 40 minKampinoski Park Narodowy. Pradawne koryto WisłyNa rozstajuCzęsto określany jako „duży park dla warszawiaków” jest w rzeczywistości większy od całej Park Narodowy to obszar, który kilkanaście tysięcy lat temu znajdował się całkowicie pod wodami Wisły. Intrygujące, prawda? Wisła na tym odcinku liczyła kiedyś 18 km szerokości. Wydmowo-bagienny charakter Kampinosu wynika z tamtejszego profilu koryta Wisły. Bagna to miejsca, w których płyną nurt. Wydmy były niegdyś śródrzecznymi wyspami. Jak zwiedzać Kampinos, jakie szlaki i trasy wybrać? Zerknijcie:Prawda, można go też uznać za atrakcję na północ od Warszawy. Ale jak tak zerknąć na mapę, myślę że zachód też się obroni. Odległość od Warszawy: 30 km Czas dojazdu: 35 minRadziejowice. Okolice Warszawy i pałac plus drewniany dwórZespół pałacowo-parkowy w Radziejowicach to tak naprawdę dwa w jednym. Po jednej stronie ulicy mamy pałac Radziejowskich. Pierwsza siedziba rodu stała w tym miejscu już ponad 600 lat temu i co ciekawe była podobno większa od obecnej. W środku pałacu można zobaczyć stałą ekspozycję prac Józefa Chełmońskiego, więc zdecydowanie warto. Przed albo po spacerze po parku polecam też zerknąć do pałacowej restauracji. Niesamowicie przyjemne drugiej stronie ulicy mój gwóźdź programu czyli drewniany dwór najprawdopodobniej prawie 200-letni. Mieszkał w nim administrator folwarku,a dziś możecie w tym drewnianym klejnociku zamieszkać i Wy, bo urządzono w nim pokoje terenie zespołu w Radziejowicach znajdują się także czworaki, szwajcarska willa, zamek, kuźnia, nowy dom sztuki. Także jeśli chcecie wszystko dokładnie i na spokojnie obejrzeć 3 godziny trzeba na Radziejowice zarezerwować. Odległość od Warszawy: 43 km Czas dojazdu: 30 minOkolice Warszawy. Atrakcje i ciekawe miejsca na Mazowszu | Kierunek północnyOstatni kierunek – sondujemy północ. Gdzie blisko Warszawy warto pojechać w kierunku północnym?Mostówka. Wrzosowisko na wydmachJedno z największych wrzosowisk w Europie. Około 400 ha pokrytych wrzosami. Chyba najciekawsze przyrodniczo miejsce po tej stronie Wisły na Mazowszu. Odwiedziny mają sens tylko we wrześniu albo drugiej połowie sierpnia, ale bezsprzecznie warto wracać co roku. Jak dojechać na wrzosowisko pod Warszawą przeczytacie tutaj:W ostatnich latach wrzosowisko stało się dość popularnym miejscem. Zachęcam do oglądania wrzosów ze ścieżek i nie wchodzenie w stanowiska Rzeźbiarska aranżacja skansenuW leżącym nad kształtnym zakolu Bugu Kuligowie można odwiedzić ciekawy, prywatny skansen. Kilka budynków architektury wiejskiej z tematycznymi ekspozycjami. Chyba najciekawiej prezentuje się podwórko, z którego wejść można do warsztatu szewca, czy pralni. Bardzo ciekawa jest też kolekcja wozów i sań, choć pewnie wyglądała by jeszcze lepiej, gdyby została nieco byłby podobny do wielu innych muzeów o takim profilu, gdyby nie artystyczna fama – odbywają się tu malarskie plenery, miejsce upodobali sobie także rzeźbiarze. Od aniołków po cycate gospodynie – przeróżne postacie łypią do gości okiem z zakamarków podwórek. Najnowsza powstaje na placu przy wejściu – artysta pracuje piłą motorową w kilkumetrowym kawale drewna, leżakującym ponad 11 lat. Odległość od Warszawy: 45 km Czas dojazdu: 40 minTwierdza Modlin – spichlerz zbożowyFani militariów, miejsc tajemniczych, eksploratorzy będą mieli używanie już jakieś 35 km na północ od Warszawy. W widłach Bugonarwi i Wisły znajdują się ruiny twierdzy Modlin. Ogromnego zespołu fortyfikacji, który swoje początki ma jeszcze we wczesnym średniowieczu, a na poważnie został rozbudowany w XIX całego kompleksu polecam jedno miejsce – spichlerz zbożowy znajdujący się dokładnie na cyplu pomiędzy Bugonarwią a Wisłą. Ogromny budynek został zbudowany w 1844 roku. Zaprojektował go polski architekt Jan Jakub Gay i w zamyśle miał być to najpiękniejszy gmach… Królestwa Polskiego. Tak, mówimy o spichlerzu, który jest częścią twierdzy! Po części mogło się to udać. Ale żeby to ocenić musicie już sami przyjechać na (maj 2020) na spichlerzu powstał mural z cyklu „Cichy memoriał” Arkadiusza Andrejkowa. Nie przegapcie pracy artysty!Do spichlerza dochodzi się ścieżką przy siatce ośrodka od strony Wisły. Jeśli zdecydujecie się odwiedzić spichlerz pamiętajcie, że jest to miejsce niebezpieczne, w wielu miejscach niezabezpieczone. Lepiej oglądać je wyłącznie z zewnątrz. Odległość od Warszawy: 38 km Czas dojazdu: 35 minPałac w JabłonnieBudynek boczny i fragment oranżeriiRowerowy wypad do pałacu w Jabłonnie to najlepszy motyw na popołudniową rowerową wycieczkę w całej okolicy stolicy. Trasa rowerowa z centrum Warszawy aż do samego pałacu prowadzi wałem, przygotowaną ścieżką rowerową. Trasa jest bardzo wygodna,mijamy dużo starych drzew, przewijają się ciekawe widoki na Warszawę aż po ok. 20 km dojeżdża się pałacu w zawiadowali płoccy biskupi, później książę Poniatowski, teraz zawiaduje nim Polska Akademia tu sporo przestrzeni dla gości, włącznie z miejscami noclegowymi i ciekawą restauracją. Całość otacza park w stylu angielskim zaprojektowany przez Szymona Bogumiła Zuga. Po wyjściu z parku, zaraz za wałem rozpoczynają się ścieżki wgłąb rezerwatu „Ławice Kiełpińskie”. Odległość od Warszawy: 23 km Czas dojazdu: 25 minZakole ZakroczymskieMoja przyrodnicza perełka w okolicach Warszawy. Na prawym brzegu Wisły, u podnóży miasta Zakroczym jest wysoka na 40 m skarpa. Tu kończył się kiedyś lądolód, tu kończyła się kiedyś Wisła. Ul. Gałachy w Zakroczymiu to moim zdaniem najlepszy punkt widokowy na Mazowszu. Mimo że drzewa mogą nieco zasłaniać panoramę Wisły. Gąszcz tworzy atmosferę przyrody pozostawionej zejdziemy niżej wejdziemy na ścieżki prowadzące wgłąb rezerwatu „Zakole Zakroczymskie”. To świetna okazja do zaznajomienia się z dzikim wybrzeżem Wisły. Momentami przeszkadzają ślady quadów i nieporządek, ale jeśli wejdziemy bardziej „w środek” Zakola Zakroczymskiego te problemy ze skarpy na zakole można z ul. Utrata, ale jeszcze lepiej zrobić to z ul. Starostwo, u stóp kościoła pw. Podwyższenia miejsce na spacer wiosną, w pełni lata jak i jesienią. Dziki, nadwiślański ekosystem, ciekawe przestrzenie i spokój. Odległość od Warszawy: 43 km Czas dojazdu: 45 minSzumin. Dom Zofii i Oskara HansenówMiejsce niepozorne, aczkolwiek nie do przegapienia. Dom letniskowy projektantów Zofii i Oskara Hansenów. Drewniany dom w wypoczynkowym, nadbużańskim Szuminie to wg. prawideł architektoniczny manifest formy otwarta? Chodzi o budynek, który ma być tylko tłem dla codziennego życia, codziennych czynności wykonywanych w mieszkaniu/domku/pawilonie. Niepozorny domek stojący przy jednej z szutrowych dróżek Szumina to świetna okazja zapoznania się z wizjonerskim myśleniem architektów, którzy swoją stylistykę prezentowali już w latach 50. XX 2017 roku właścicielem domu Hansenów w Szuminie jest Muzeum Sztuki Nowoczesnej. W czasie wakacji organizują wycieczki do Szumina wraz ze zwiedzaniem domu. Tak właśnie trafiłem w to miejsce. Oglądanie domu Hansenów odbywa się w niemniej otwartej formie – przyjemnie, luźno, przewodnicy są jak dobrzy kumple oprowadzający po nowym lokum przed zajrzyjcie. Po zwiedzaniu warto pospacerować po samym Szuminie, który jest niezwykle przyjemną wsią o iście letniskowym, nadbużańskim klimacie. Wizytę w Szuminie warto zakończyć nad Bugiem. Idąc dalej drogą prowadzącą do domu Hansenów dochodzi się nad piękne zakole Bugu. Wzdłuż rzeki wytyczony jest szlak turystycznym, którym polecam przespacerować się choć kawałek. Odległość od Warszawy: 80 km Czas dojazdu: 55 minAtrakcje i fajne miejsca w okolicy Warszawy. MapaI jeszcze na koniec, żeby było łatwiej się po łapać co, gdzie i jak okolice Warszawy w formie mapy. Zaznaczone atrakcje Warszawy. Atrakcje i ciekawe miejsca Mazowsza – podsumowanieMam nadzieję, że zestawienie pomoże Wam zaplanować kilka interesujących wypadów w okolice Warszawy. Jeśli macie ochotę na więcej zerknijcie na zestawienie najciekawszych spływów kajakowych w blisko Warszawy:Jeśli mogę jeszcze jakoś inaczej pomóc w zaplanowaniu ciekawego wypadu na Mazowszu – zapraszam do zostawienia komentarza!
co warto zobaczyć nad bugiem